Stado psów mogło skonać w zamkniętej ruderze!

Warunki, w jakich mieszkali ludzie i zwierzęta były tragiczne i aż trudno zrozumieć, że nikt wcześniej ani jednym, ani drugim nie pomógł, choć wyraźnie tej pomocy potrzebowali. Fot. TS „Chrońmy Zwierzęta”

ZDZIARY. Szokujące kulisy akcji ratowania stada psów pozostawionych bez opieki. Zwierzęta nie miały dostępu ani do wody, ani do jedzenia.

80-letni mężczyzna został zabrany do szpitala. Jego ok. 60-letni syn do ośrodka psychiatrycznego, a blisko 30 zwierząt, którymi się opiekowali, pozostało w zamknięciu w zrujnowanym domu przez kilka dni. Przybyli na miejsce wolontariusze jeszcze czegoś takiego nie widzieli.

Około 20 psów i siedem kotów pozostawiono w zamknięciu przez kilka dni w zrujnowanym  gospodarstwie na obrzeżach lasu w miejscowości Zdziary w pow. niżańskim. Zwierzęta nie miały dostępu ani do wody, ani do jedzenia. Do sytuacji takiej doszło po tym, jak 80-letni właściciel posesji trafił do szpitala, a jego chory psychicznie około 60-letni syn do ośrodka psychiatrycznego. Nikt nie zadbał natomiast o stado zwierząt, którymi się zajmowali.

Jak wynika z informacji członków stowarzyszenia, interwencja w opuszczonej leśniczówce miała miejsce 2 marca br.

Wolontariusze z Tarnobrzeskiego Stowarzyszenia „Chrońmy Zwierzęta” zostali o sprawie zaalarmowani przez Ogólnopolskie Towarzystwo Opieki Zwierząt Animals z Kielc.

– Informacja była taka, że jest stado psów pozostających bez opieki ludzi. Wolontariuszka, która jako pierwsza przybyła na miejsce, spodziewała się, że zwierzęta będą biegać po posesji. Tymczasem, gdy podeszła bliżej budynku, okazało się, że wszystkie one były zamknięte w środku. Miały nosy przylepione do okien – zdradza kulisy akcji pomocy zwierzętom jedna z wolontariuszek. – Po otworzeniu drzwi do domu psy wybiegły na zewnątrz, nie były agresywne, co oznacza, że w całym tym dramacie, a żyły w naprawdę fatalnych nie tylko jak dla ludzi, ale i dla nich warunkach, były dobrze traktowane przez swoich właścicieli, na pewno nie były bite. Stado żyło ze sobą w zgodzie. Zabrakło jednak podstawowych kompetencji i wyobraźni w opiece nad tak dużą sforą. Kwestią, którą należy także wyjaśnić jest ta, jak doszło do tego, że dwóch bezradnych życiowo mężczyzn zajmowało się tak wielkim stadem. Pojawiają się bowiem informacje, że psy mogły być im podrzucane.

Właściciele tych psów dbali o nie tak jak umieli, choć nie bardzo umieli zadbać nawet o siebie. W domu nie było łóżek, a jedynie barłogi pełne szmat i kołder. Nie było ani wody, ani prądu. Było natomiast robactwo i szczury.

Wolontariusze z Tarnobrzega i Gorzyc zabezpieczyli na szybko domy tymczasowe dla zwierząt. Teraz potrzebują jednak dla nich domów stałych, bo do miejsca, z którego zostały zabrane już nie wrócą. Wszystkie te zwierzęta trzeba jak najszybciej zaszczepić, odrobaczyć, a suczki wysterylizować.

– Kochani potrzebna jest wasza pomoc, potrzebujemy wsparcia finansowego z celowym przeznaczeniem na leczenie, żywienie, sterylizację psiaków z lasu. Sami nie damy rady, ani my, ani żadna z organizacji, która brała udział w interwencji. Jeżeli tylko możecie i zechcecie to prosimy o grosik wsparcia na nasze konto:  PKO BP 86 1020 4913 0000 9902 0123 8807. Bardzo prosimy o karmę, musimy zapewnić im żywienie. Brakuje nam dosłownie wszystkiego, oprócz miłości, chęci opieki i troski o te zwierzęta – mówi wolontariuszka z Tarnobrzeskiego Stowarzyszenia „Chrońmy Zwierzęta”

Pomóc można także przez zbiórkę utworzoną na pomagam.pl pod hasłem „Psiaki z lasu”.

mrok

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o