Stal na podium!

Pomocnik Stali Josip Soljić raduje się po zdobyciu gola na 2-1. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. PGE STAL MIELEC – BYTOVIA BYTÓW. Gospodarze źle zaczęli, ale i tak odnieśli siódme z rzędu zwycięstwo.

Po przetrzepaniu skóry „Czarnym Wilkom” z Bytowa, stalowcy spędzą zimę na 3. miejscu. Półtora miesiąca temu taki scenariusz wydawał się niemożliwy do spełnienia.

PGE STAL Mielec 2
BYTOVIA Bytów 1
(2-1)
0-1 Kuzimski (15.), 1-1 Nowak (36.), 2-1 Soljić (45. – karny).
STAL
: Kiełpin – Spychała, de Amo, Grodzicki, Getinger, Banaszewski (82. Leandro), Soljić, Tomasiewicz (72. Gąsior), Nowak, Prokić – Mendi (90. Sadłocha).
BYTOVIA
: Witan – Kuzdra, Wróbel, Dampc, Procyszyn (46. Witkowski), Kuzimski, Duda (71. Hebel), Wolski, Burkhardt, Jakóbowski – Jaroch.
Sędziował
: Paweł Pskit (Łódź). Żółte kartki: Banaszewski, Grodzicki – Duda, Kuzdra, Jakóbowski, Kuzimski. Widzów: 2667.

Drużyna Artura Skowronka do połowy października zawodziła pod bramką przeciwników, remisowała mecz za meczem aż w końcu znalazła się blisko strefy oznaczonej w tabeli kolorem czerwonym. Na szczęście w klubie nikt nie wykonał nerwowych ruchów, a gdy mielczanie odzyskali skuteczność, byli nie do powstrzymania. Perfekcyjnie wykorzystali też atut własnego boiska, wygrywając przy Solskiego pięć ostatnich tegorocznych spotkań. Efekt jest taki, że do miejsca zapewniającego awans do Lotto Ekstraklasy biało-niebiescy tracą zaledwie punkt!

Niedzielny mecz zaczął się sensacyjnie, od gola dla Bytovii, która śrubowała rekord 11 kolejnych spotkań bez zwycięstwa. Tyle, że radość „Czarnych Wilków” trwała krótko. Po fenomenalnej wymianie podań między Bartoszem Nowakiem a głodnym gry Maksymilianem Banaszewskim (ostatnio na ławce) już w 36 minucie kibice mogli odetchnąć. Niejeden z nich akcję skwitował zrozumiałym dla każdego hasłem: „Barcelona”. – Czy to była najbardziej efektowna kombinacja tej rundy? Nie wiem, ale na pewno fajnie wyszło. Całą robotę zrobił Maks, nie spodziewałem się, że tak dobrze poda – uśmiechał się strzelec bramki. Tuż przed przerwą Stal objęła prowadzenie po karnym pewnie wykonanym przez Josipa Soljica. Nie powtórzyła się więc historia sprzed kilku dni, gdy „11” nie wykorzystał Grzegorz Tomasiewicz. W II połowie podkarpacki zespół osiągnął sporą, momentami wręcz przygniatającą przewagę. Wynik nie zmieniał się tylko dlatego, że stojący w bramce gości Andrzej Witan miał swój dzień. Ratował kolegów po strzałach Banaszewskiego, Andrei Prokica i bardzo aktywnego Mendiego. Hiszpan po meczu wystąpił w roli wodzireja, intonując łamaną, zabawną polszczyzną przyśpiewkę: „kto wigral mecz?!”. – Cieszymy się grą, ponieważ w szatni stworzyliśmy monolit – podkreślał Artur Skowronek, trener Stali. – W naszym klubie wszyscy są świadomi celu i uczciwie pracują na sukces.

Adrian Stawski, opiekun Bytovii, miał trochę pretensji do sędziego o brak drugiej żółtej kartki dla Banaszewskiego jeszcze przed przerwą i podyktowany rzut karny. – Mimo wszystko, nie zasłużyliśmy nawet na punkt. Byliśmy dużo słabsi od Stali – przyznał.

tsz

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o