Stal nie płacze nad rozlanym mlekiem

- Wojciech Reiman (pierwszy z prawej) ma aspiracje i możliwości by być liderem naszej drużyny. Problem w tym, by zaczął to wreszcie potwierdzać częściej niż raz na jakiś czas - uważa Jacek Szczepaniak prezes Stali Sandeco.

Prezes Szczepaniak tłumaczy przyczyny słabych wyników jakie ostatnio notuje jego zespół.

Mimo kolejnej porażki, poniesionej w dość nietypowych okolicznościach (Stal w meczu z Motorem nie wykorzystała karnego i grze z przewagą dwóch zawodników), na Hetmańskiej panuje duży spokój. Prezes sekcji Jacek Szczepaniak broni drużyny, o ostatnie niepowodzenia tłumaczy plagą kontuzji jaką nawiedziła zespół.

- Nie zgadzam się z opiniami, że chłopaki skompromitowali się w meczu z Motorem. Mimo kadrowych osłabień, zagrali w miarę poprawnie. Gdyby Wojtek Reiman strzelił karnego, wygralibyśmy ten mecz. A tak rywalom ta sytuacja dodała animuszu, a nasz zespół dodatkowo wyprowadziła z równowagi. Oczywiście sami jesteśmy sobie winni, bo znów kilku piłkarzy kreowanych na liderów tej drużyny, wypadło słabiej. Po niedawno przebytej kontuzji nie może odnaleźć się Reiman, który według mnie gra też za bardzo nonszalancko. Słabo prezentuje się Prokic, on z kolei jest jakiś zagubiony. Słabsza dyspozycja tych piłkarzy plus kontuzje bodaj ośmiu innych zawodników, sprawiają, że jesteśmy ostatnio w dołku – uważa prezes Szczepaniak.

Ten zespół stać na dużą lepszą grę

Nasz rozmówca twierdzi, że większość urazów z jakimi borykają się futboliści, wynika z bezpardonowej walki, jaka jest na II-ligowych boiskach. – Tylko Wojtek Krauze ma uraz mięśniowy. Pozostali zostali poturbowani w meczach o punkty. Margol nie może dojść do pełni sprawności od meczu z Stalą Stalowa Wola, jeśli gra to na własne ryzyko. Michał Górecki, po brutalnym faulu rywala, do dziś chodzi o kulach. To powoduje, że w tej chwili mamy gołą jedenastkę, a na ławce praktycznie samych juniorów – tłumaczy J. Szczepaniak.

Działacz Stali z niecierpliwością czeka na powrót do zdrowia kontuzjowanych i wysokiej formy, tych którzy grają ale zawodzą. – My mamy naprawdę kilku chłopaków, którzy wyrastają ponad tę ligę. Szkopuł w tym, że muszą zacząć grać razem i na swoim poziomie. I na pewno by to się stało, nie trzeba będzie zmieniać trenera, czego domagają się co bardziej niecierpliwi. Andrzej Szymański ma moje pełne poparcie. Ten zespół się przebudzi i zacznie wygrywać. Może nastąpi to już jutro w Sokółce – zakończył prezes Szczepaniak.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.