Stal rozbiła kombinatorów

Mecz w Mielcu oglądał nadkomplet publiczności, który stworzył taki kocioł, jakiego w tej hali chyba jeszcze nigdy nie było.

SPR BRW STAL MIELEC – WARMIA OLSZTYN. Na kolana, na kolana! – tak przez ostatni kwadrans meczu skandowali kibice Stali w kierunku drużyny Warmii i jej trenera.

Powiedzieć, że Stal pokonała Warmię, to nie powiedzieć nic. Podopieczni Ryszarda Skutnika, w poniedziałkowej powtórce 1/4 finału meczu nr 3, upokorzyli rywali, którzy nie potrafili pogodzić się wcześniej ze swoją porażką i zakulisowymi działaniami, zmusili nasz zespół, by jeszcze raz, udowodnił swoją wartość. To wszystko oglądał nadkomplet publiczności, który stworzył taki kocioł, jakiego w tej hali chyba jeszcze nigdy nie było.

- To co z nami zrobiono to zwykłe chamstwo – tak po powtórzonym meczu, mówił trener Skutnik, który w przeciwieństwie do opiekuna Warmii, pojawił się na konferencji prasowej. Trener olsztynian – Zbigniew Tłuczyński, uciekł z hali jak tchórz, pewnie nie starczyło mu pomysłu, kogo tym razem obwinić za porażkę swojej drużyny.

Warmia w tym spotkaniu zaprezentowała się fatalnie. Zupełnie nie przypominała zespołu, który przyjechał coś udowodnić, który według zapewnień swoich działaczy i swojego trenera, był lepszy od Stali i to jemu należał się awans do półfinału.

Stal zaś zagrała momentami koncertowo. Po kwadransie gry prowadziła już 12-7 i powiększała swoją przewagę. Po przerwie gości stać jedynie było na to, by w pewnym momencie zniwelować swoje straty do sześciu bramek (30-24). Miało to miejsce wtedy, gdy grali w podwójnej przewadze. Gdy jednak siły się wyrównały, na parkiecie istniał już tylko jeden zespół – byli nim gospodarze. W ich szeregach najlepszą partię rozegrał zaś Paweł Albin. Doświadczony rozgrywający momentami ośmieszał rywali, był także bezbłędny egzekwując rzuty karne. – Myślę, że udowodniliśmy jeszcze raz swoją wartość. W przekonujący sposób pokazaliśmy, kto był w tej parze lepszy. – podsumował jeden z bohaterów spotkania.

Wygraną Stali obejrzał nadkomplet widzów. Sporo chętnych musiało odejść spod hali z kwitkiem, organizatorzy bowiem ze względów bezpieczeństwa, nie mogli wpuścić do środka.

Po wygranej z Warmią, szczypiorniści naszej drużyny, z marszu przystąpili do półfinałowych pojedynków z Vive Kielce. – Jedziemy tam powalczyć. Nie mamy nic do stracenia. – zapowiadał Paweł Albin.

Podmęczeni mielczanie, nie byli w stanie przeciwstawić się mistrzom Polski. Kielczanie od początku narzucili swoje warunki gry i konsekwentnie powiększali swoją przewagę. Do przerwy podopieczni Bogdana Wenty prowadzili różnicą sześciu trafień, na koniec prawie podwoili tę przewagę. Dzisiaj w Kielcach (początek o 18.30) kolejne starcie tych drużyn.

1/4 finału Superligi (mecz nr 3)

STAL 41
WARMIA 32
(21-13)
STAL: Lipka, Wolański – Albin 14, Sobut 9, Babicz 5, Kubisztal 4, Chodara 3, Szpera 2, Janyst 2, Wilk 1, Basiak 1, Krzysztofik.
WARMIA: Sokołowski, Boniecki –Ćwikliński 8, Nowak 5, Moszczyński 5, Kopyciński 4, Gujski 2, Rumniak 2, Malewski 2, Bartczak 1,  Szymkowiak 1, Zyśk 1, Molenda 1
Widzów 2900.

Półfinał Superlkigi (mecz nr. 1)

VIVE 40
STAL 29
(19-13)
VIVE: Kotliński – Jurecki 5, Jurasik 5, Jachlewski 2, Kuchczyński 5, Stojković 2, Rosiński 4, Grabarczyk, Dzomba 3, Żółtak, Podsiadło, Zorban 4, Nat 6, Knudsen 4
STAL: Lipka, Wolański – Albin 6, Janyst, Sobut 7, Kubisztal 3, Gawęcki, Basiak 1, Szpera 6, Babicz 1, Krzysztofik, Wilk 5, Najuch.
Sędziowali: Robert Leszczyński i Marek Strzelczyk (obaj Gdańsk). Kary: 10 oraz 10 min. Widzów 3000.
Stan rywalizacji do 3. wygranych: 1-0 dla Vive.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.