Stal sprowadzona na ziemię. ZDJĘCIA

Skoro piłkarze Stali marnowali takie sytuacje jak na ta na zdjęciu, nie mogli wygrać z bardziej skutecznym rywalem. Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – POGOŃ SIEDLCE. Skazywani na pożarcie goście sprawili zimny prysznic naszej drużynie.

Cztery kolejki nowego sezonu wystarczyły by piłkarze Stali obrośli w piórka. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć ich postawę w meczu z Pogonią. Nasz zespół zagrał bez woli walki, ambicji, po prostu na stojąco. I zasłużenie przegrał spotkanie, które miał wygrać bez większych problemów.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Dwie wygrane i dwa zwycięstwa niewątpliwie rozbudziły apetyty kibiców Stali na kolejny dobry wynik biało-niebieskich. Tym bardziej, że wczoraj przyszło im się mierzyć z Pogonią, która do tej pory prezentowała się słabo. Można zatem było oczekiwać, że w starciu z takim rywalem, nasz zespół w końcu strzeli bramki na swoim stadionie i wygra mecz, co mu się w poprzednich dwóch próbach nie udało.

Tymczasem w pierwszej połowie nie było widać różnicy jaka dzieli oba zespoły w ligowej tabeli. Dużo lepiej prezentowali się skazywani na pożarcie goście. Stalowcy grali bardzo anemicznie, a w obronie niefrasobliwie i niedokładnie. W tym okresie gry przyjezdni mieli dwie wyśmienite okazje do strzelenia gola. Pierwszą zmarnował Piotr Wasikowski, gdy tuż na początku meczu, przegrał pojedynek sam na sam z Tomaszem Wietechą. Gola dla Pogoni powinien też był zdobyć Michał Steć, ale stojąc na 11. metrze uderzył słabo i niecelnie. Było to chwilę po tym, jak na prowadzenie wyszli miejscowi. To też akurat było zasługą piłkarza z Siedlec, konkretnie Marcina Nowaka. Stoper Pogoni wpakował bowiem piłkę do własnej bramki, ostro zacentrowaną przez Dawida Floriana. Nasi piłkarze, w tej części meczu, nie byli w stanie oddać choćby jednego strzału w światło bramki rywali.

Pierwszy celny… w 54 min
Na pierwszy celny strzał w wykonaniu gospodarzy, trzeba było czekać do 54. min. Wówczas Daniel Koczon spróbował przelobować Jacka Kozaczyńskiego. Sztuka ta mu się nie udała, a po chwili mielimy już remis. Nie atakowany przez żadnego ze środkowych pomocników Stali – Krystian Wójcik przebiegł kilkanaście metrów i zza linii pola karnego uderzył nie do obrony. Utrata gola nieco obudziła miejscowych, do których świadomości zaczęło chyba docierać, że na stojąco meczu nie wygrają.

Podopieczni Ryszarda Kuźmy zaczęli ruszać się żwawiej, ale wciąż kulało rozegranie. Arkadiusz Baran zabezpieczał raczej tyły, Łukasz Krzysztoń rozgrywać nie potrafi, a Kamil Stachyra robił tylko dużo zamieszania, z którego nic nie wynikało. Koczon i Andreja Prokić, byli całkowicie pozbawieni podań, dobrą piłkę na skończenie dostał Donatas Nakrosius, ale strzelił wprost w bramkarza rywali. Po chwili goście wykorzystali gapiostwo Piotra Dudy i Sebastiana Przybyszewskiego, którzy tak łapali na spalonego Wójcika, że ten wyszedl sam na sam z Wietechą. Jego strzał golkiper Stali odbił w bok, ale tam już stał Wasikowski, który dopełnił formalności.

Zimny prysznic
Stal dostała wczoraj zimny prysznic, na który w pełni zasłużyła. Biało-niebiescy zlekceważyli rywala, za co zapłacili stratą punktów. Brak ambicji i woli walki z ich strony, to jedno, ale wydaje się, że także trener Kuźma nie trafił z ustawieniem na to spotkanie. Najlepszy na boisku Michał Lisańczuk grał na lewej obronie, podczas gdy o wiele bardziej by się przydał w środku pola, zamiast bezproduktywnego Krzysztonia. Z kolei na środku obrony większy byłby pożytek z Nakosiusa, aniżeli z Przybyszewskiego lub Dudy. Nadal kuleje też gra ofensywna zespołu, w sytuacji gdy musi on grać atakiem pozycyjnym, a nie kontrować, co ma miejsce w meczach wyjazdowych.

STAL    1
POGOŃ    2
(1-0)
1-0 Nowak (19. – samobójcza)
1-1 Wójcik (56.)
1-2 Wasikowski (67.)

STAL: Wietecha – Nakrosius, Duda, Przybyszewski, Lisańczuk, Florian (71. Persona), Baran, Krzysztoń (83. Więcek), Prokić, Stachyra, Koczon

POGOŃ: Kozaczyński – Kwiatkowski (76. Paczkowski), Augustyniak, Nowak, Guzek, Kosiec (15. Dudziński, 90. Demianiuk), Agu, Rodak, Steć (66. Jędrzejczyk), Wójcik, Wasikowski

Sędziował Tomasz Krawczyk (Tomaszów Mazowiecki). Żółte kartki: Wietech oraz Kozaczyński. Czerwona kartka Nakrosius (90. – faul). Widzów 1500.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.