Stal szeroka w barach (ZDJĘCIA)

Pozyskany w letniej przerwie z Podhala Nowy Targ Artur Pląskowski zdobył wczoraj dla Stal dwa gole. Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – LEGIONOVIA LEGIONOWO. Stal lepsza w starciu beniaminków.

Piłkarska jakość była w niedzielne popołudnie przy Hetmańskiej po stronie Legionovii. Skuteczna była jednak Stal, a w piłce nożnej to – na koniec dnia – najważniejszy aspekt. Biało-niebiescy po 2. kolejkach są wiceliderem rozgrywek.

– Dziś naprawdę zderzyliśmy się z II ligą, bark w bark, ale to przeciwnik się wywrócił – mówił obrazowo na konferencji prasowej Janusz Niedźwiedź, szkoleniowiec rzeszowian, z wyjątkowym szacunkiem odnosząc się przy okazji do pracy, jaką w podwarszawskim klubie wykonuje trener Marcin Sasal. – Podobnie jak my, rywale w poprzednim sezonie strzelili aż 87 bramek. To nie przypadek, a goście to wyjątkowo dobra i solidna drużyna – komplementował. Stal przerwała trwającą dokładnie 15 meczów zwycięską passę Legionovii, co zwłaszcza w pierwszej połowie wczorajszego meczu wcale oczywiste nie było.

Rzeszowianie już w 5 minucie wyszli na prowadzenie, gdy osamotniony w polu karnym Damian Kostkowski głową skierował piłkę do siatki. Wtedy jednak gospodarze głęboko się cofnęli, zostawiają Legionovii zdecydowanie za dużo przestrzeni. – Przy wyniku 2-0 mieliśmy 12 strzałów w światło bramki! Nasza nieskuteczność w połączeniu z bardzo dobrze spisującym się bramkarzem Stali zapobiegła lepszemu wynikowi. Jestem trochę zły, bo momentami naprawdę graliśmy ciekawą piłkę – utyskiwał trener Sasal. I miał powody, bo jego podopieczni jeszcze przed przerwą mogli przynajmniej trzykrotnie pokonać Wiktora Kaczorowskiego. Uderzali jednak albo zbyt słabo, albo świetnymi interwencjami popisywał się zaledwie 17-letni golkiper biało-niebieskich.

Swoje premierowe trafienia w barwach Stali zanotował za to Artur Pląskowski, który najpierw, niedługo po przerwie, wykorzystał złe piąstkowanie Jakuba Stefaniaka, a kilka minut później posłał piłkę w długi róg uderzeniem z narożnika pola karnego. Dla popularnego „Pląsa” był to debiut od pierwszej minuty, a że okraszony dwoma trafieniami, na dłużej na ławce rezerwowych mogą zasiąść Grzegorz Goncerz i Tomasz Płonka. Taki problem urodzaju chciałoby mieć jednak zapewne większość II-ligowych szkoleniowców.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o