Stal zablokowała się rzutowo

SUPERLIGA MĘŻCZYZN. Mielczanie zanotowali falstart, bo nie potrafią zdobywać bramek z łatwych pozycji.

Trzy punkty w pięciu meczach to dotychczasowy dorobek Stali Mielec. Taki wynik mało kogo w ekipie Ryszarda Skutnika satysfakcjonuje. Czyżby zespół, który był największą rewelacją poprzedniego sezonu, teraz miała się stać jego największym rozczarowaniem?

Mielczanie do tej pory wygrali tylko z Powenem Zabrze. Porażkę z Vive Kielce można było wytypować w ciemno, ale już brak jakichkolwiek zdobyczy punktowych w wyjazdowych potyczkach z Miedzią Legnica i Zagłębiem Lubin, poważnie każą się zastanowić co się dzieje z Stalą, która przed sezonem została solidnie wzmocniona. – Nie trafiamy z czystych pozycji. Oto co się dzieje – uważa trener Skutnik. – Mamy słabiutką skuteczność rzutową, która odbija się na naszych wynikach – dodaje.

Taktyka nie zawiodła
W poprzednim sezonie mielczanie zasłynęli nowatorską jak na naszą ligę taktyką. Swoją grę opierali na błyskawicznie wyprowadzanych atakach i znakomitym przygotowaniu fizycznym. Jeśli nie udało im się zaskoczyć rywala na początku meczu i odskoczyć na bezpieczną odległość, to w jego końcówce większość drużyn i tak byli w stanie zabiegać. To nie dotyczyło tylko Vive i Wisły Płock, które to ekipy dla popularnych “Czeczeńców” byli poza zasięgiem. Czyżby obecny regres wyników naszej drużyny był związany z tym, że reszta ligowej stawki znalazła już na ich taktykę skuteczne antidotum? – Tak na pewno nie jest. Nikt nas nie rozszyfrował. Dlaczego tak sądzę? Bo nadal moi podopieczni mają siłę, żeby biegać od bramki do bramki na wysokich obrotach przez cały mecz. Nadal wychodzi nam szybkie przechodzenie z obrony do ataku. Nadal mamy sporo czystych i klarownych pozycji rzutowych. Szkopuł w tym, że zbyt dużej ich liczby nie wykorzystujemy. Nie rzucamy też karnych. Takie pudła, przy wyniku , który jest na styku, a taki był we wszystkich meczach poza tym z Vive, mają w końcowym rozrachunku olbrzymie znaczenie. – tłumaczy szkoleniowiec Stali.

Problem tkwi w głowach
Nasz rozmówca zapewnia, że będzie szukał antidotum na kłopoty swoich podopiecznych. – Trochę pomieszam w składzie, postaram się wzmocnić rywalizację. Trzeba też popracować nad koncentracją. Problem bowiem tkwi w głowach zawodników. Uważam, że potrzeba nam jednej wygranej, by zespół się odblokował. Teraz czeka nas kolejny trudny wyjazd, tym razem do Wągrowca. Może już tam uda nam się przełamać. – kończy trener Skutnik.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.