Stal została w szatni

Od kiedy MKS Kalisz awansował do SuperLigi, Stal nie potrafi znaleźć na niego sposobu. Właśnie przegrała 8. mecz. Fot. PGNiG SuperLiga

PIŁKA RĘCZNA. PGNiG SUPERLIGA. Mielczanie nie przełamali kaliskiej klątwy.

Trzydzieści minut dobrej gry to zdecydowanie za mało, by cieszyć się ze zwycięstwa. Przekonali się o tym mieleccy szczypiorniści, którzy wciąż pozostają ostatnią drużyną ligi.

ENERGA MKS Kalisz 26
SPR STAL Mielec 20
(8-12)
MKS:
Krekora, Zakreta, Liljestrand – Galewski, Bożek, Gąsiorek 7, Kamyszek 5, Drej 2, Klopsteg, Misiejuk 2, Szpera 5, Pilitowski 3, Krytski 2
STAL
: Andelić, Wiśniewski – Krępa 2, Janyst 3, Kornecki 4, Grzegorek, Jędrzejewski, Wołyncew 8, Chodara, Olszewski, Wojdak 2, Ćwięka, Krupa 1.
Sędziowali
Łukasz Kamrowski (Cedry Wielkie) oraz Piotr Wojdyr (Gdańsk). Kary: 14 oraz 4 min. Czerwona kartka Misiejuk (gradacja). Widzów 1900.

Po równie okazałym, co zaskakującym zwycięstwie z Gwardią Opole, wydawało się, że w obozie Stali w końcu coś drgnęło. Dawid Nilsson i jego zawodnicy zyskali sporo pewności siebie i mieli pójść za ciosem. W starciu z polskim hegemonem, czyli PGE Vive Kielce, jeszcze się nie udało, ale to specjalnie dziwić nie powinno. Szerokie uśmiechy miały wrócić na twarze „Czeczeńców” po wyjeździe do Kalisza, czyli miejsca, które jest kolebką polskiego handballa. I długo wydawało się, że tak właśnie będzie. Goście z Podkarpacia świetnie rozpoczęli sobotnie zawody. Już na samym początku dwukrotnie rzuty karne obronił Goran Andelić i wyraźnie pobudzeni mielczanie budowali swoją przewagę.

Po kilku minutach przerwy i rozmowie w szatni, na boisko wróciły jednak dwa różne zespoły, a już na pewno gospodarze pojawili się z kompletnie odmiennym nastawieniem. Podopieczni Patrika Liljestranda „rozbujali” się w ataku i już po kilku minutach doprowadzili do remisu. Z każdą kolejną powiększał dystans, w czym niemała zasługa Marka Szpery, a więc byłego rozgrywającego Stali. – Czasy spędzone w Mielcu będę wspominał do końca życia bardzo dobrze. Widać, że o mnie też tam pamiętają. Chłopaków, z którymi grałem jest coraz mniej, ale bardzo ten zespół lubię, żywię do niego szacunek. Widać to było na boisku – uśmiechał się reprezentant Polski.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o