„Stalowa Wola” made in China

STALOWA WOLA. W świetle jupiterów i pod okiem prominentnych polityków, została podpisana wstępna umowa o sprzedaży największego w kraju producenta maszyn budowlanych.

Wczoraj w Pekinie została podpisana wstępna umowa o sprzedaży Huty Stalowa Wola chińskiemu koncernowi Guangxi LiuGong Machinery Co. Ltd. Stalowowolscy konstruktorzy zaczną zarabiać u chińskiego pracodawcy pod koniec tego półrocza, gdy zostaną dopięte wszystkie kwestie umowy. Dopięta została kwestia ceny, jaką Chińczycy zapłacą za HSW, ale nikt nie chce jej podać. W ręce biznesu Państwa Środka nie trafi zakład zbrojeniowy HSW, który zostanie wydzielony ze struktury prywatyzowanej spółki.

Chińczycy z LiuGong od wielu miesięcy przyglądali się HSW. Jako jedyni odpowiedzieli rzeczywistym zainteresowaniem na zaproszenie do negocjacji na temat sprzedazy HSW. Stalowowolski producent maszyn budowlanych ma w swojej ofercie kilka typów maszyn, których nie mają Chińczycy i to ich najbardziej kusiło. Sprawa nie mniej dla nich ważną, jest wejście przez Stalową Wolę na rynek europejski i amerykański.

Chcieli kupić za 50 mln. zł

- To jest umowa wstępna, a nie finalna sprzedaż – zaznacza Bartosz Kopyto, pełnomocnik zarządu HSW. Jednakże gdyby nie miała dojść do finiszu, nie podpisywano by jej na takiej gali, jaką we wtorek urządzono w Pekinie. Krzysztof Trofiniak, prezes HSW, w świetle jupiterów składał autograf na umowie razem z Wang Xiaohua, przewodniczącym Rady Dyrektorów LiuGong, a wydarzeniu temu przyglądał się min. Aleksander Grad. To pod szefa resortu skarbu państwa została zorganizowana chińska eskapada, podczas której tamtejsi biznesmeni są namawiani do inwestowania w Polsce. Podpisanie umowy HSW – LiuGong miało być uroczystą zachętą dla szerszej współpracy.

Cena, za jaką zostanie sprzedana HSW, owiana jest tajemnicą, ale powinna się mieścić w zakresie 100 – 250 mln. zł. Ta ostatnia wartość, byłaby marzeniem, ale podają ją liczące się portale biznesowe. Chińczycy na początek proponowali 50 mln. zł, która to cena była nie do przyjęcia dla Polaków i na jakiś czas wstrzymała negocjacje. W ostatnich tygodniach rozmowy nabrały tempa, z czego można wnioskować, że azjatyccy inwestorzy „coś dorzucili”.

Spychacze „HSW – LiuGong”

LiuGong jest światową potęgą w produkcji maszyn budowlanych. Rocznie sprzedaje ich 30 tys., czyli prawie sto razy więcej niż HSW, która jest krajowym liderem w produkcji spychaczy, koparek czy układarek rur. Chińczykom zależy zwłaszcza na przejęciu produkcji spychaczy gąsienicowych, których nie mają w swojej ofercie, a właśnie na gąsienicach powstała potęga stalowowolskiego producenta. Jego logo, jak wcześniej zapewnił prezes Trofiniak, nie zniknie z produkowanych nad Sanem maszyn. LiuGong sprzedaje już w Polsce swoje maszyny i latem zapewne wejdą na rynek pierwsze spychacze o nazwie „HSW – LiuGong”.

Obecne Centrum Produkcji Wojskowej HSW stanie się samodzielną spółką, w którą zostaną wpompowane pieniądze ze sprzedaży spółki macierzystej. Z transakcji nie powinni się martwić pracownicy HSW, bowiem latem ub. roku został skierowany do rządu list ws. przyznania im premii prywatyzacyjnej, jako rekompensaty za ostatnie wyrzecznia płacowe. Przed sfinalizowaniem umowy o sprzedaży, będzie też negocjowany pakiet prywatyzacyjny. Związkowcy, którzy od miesięcy spodziewali się takiego obrotu sprawy, mają gotowy jego projekt. Na poczatek chcą 8-letniej gwarancji pracy i szkoleń zawodowych dla całej kadry.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.