Stanie przed sądem za śmierć kolegi

1. Zanim strażacy wyciągnęli mężczyzn z wraku, ratownicy udzielali im pomocy przez rozbite okna.

TARNOBRZEG. Pędzili nocą przez miasto. Jeden zginął, drugi połamał nogi, trzeci cudem uszedł z życiem. Wkrótce odpowie jednak za tę tragedię przed sądem.

Samochód owinięty wokół słupa. W środku, trzech zakleszczonych młodych ludzi. Jęki, wycie i mnóstwo krwi – taki obraz zastali ratownicy, którzy w nocy z 8 na 9 października 2009 wezwani zostali do wypadku w Tarnobrzegu – Wielowsi. Dziś, niemal dwa lata od tej tragedii jest gotowy akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie, który siedział za kierownicą.

Było 45 minut po północy, gdy zaspane miasto przeszyły syreny karetek, wozów strażackich i policyjnych radiowozów. Wszystkie pędziły w stronę Sandomierza, na ulicę Warszawską, gdzie troje młodych ludzi czekało na ratunek.

Owinęli się wokół słupa
Z pierwszych ustaleń policji wynikało, że kierowca poruszający się fordem sierrą jechał bardzo szybko. Na łuku drogi albo wypadł ze swojego pasa, albo, jak mówiono na miejscu zdarzenia, próbował wyprzedzić jadącego przed nim busa i uderzył o przeciwległy krawężnik. W ciągu kolejnych kilku sekund samochód obrócił się i z potworną siłą wjechał w słup oświetleniowy znajdujący się po drugiej stronie drogi. Siła uderzenia była tak duża, że samochód owinął się wokół niego. A kierowca i pasażer, który siedział na przednim siedzeniu wgnieceni zostali w siedzenia znajdujące się z tyłu.

Kroplówka przez okno
Akcja ratunkowa była bardzo trudna. Jako pierwszego udało się wydobyć kierowcę. Karetka z nim jako pierwsza odjechała do tarnobrzeskiego szpitala. Wyciągnięcie 18 i 19-latka, którzy zakleszczeni zostali na tylnym siedzeniu zajęło strażakom ponad 40 minut. W tym czasie, obaj mężczyźni wili się i jęczeli z bólu. Ratownicy przez wybite okno podawali im kroplówki i pilnowali, by nie stracili przytomności.

Śmiertelna prędkość

Zaraz po wypadku, wydawało się, że kierownicą forda siedział 20-letni Paweł L., którego życia nie udało się uratować. W ciągu dalszych przesłuchań, wyszło jednak na jaw, że tragicznej nocy na przejadżkę, dwóch kolegów wziął 19-letni Rafał Z. Jego stan był tragiczny. Lekarze wprowadzili go w stan śpiączki farmakologicznej, miał wiele złamań i obrażeń wewnętrznych. Wobec mężczyzny Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu przez właśnie sformułowała akt oskarżenia. Mężczyźnie zarzuca się spowodowanie śmiertelnego wypadku. Tarnobrzeżanin nie miał ponadto prawa jazdy, za to we krwi miał 0,39 promila alkoholu.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.