Starcie beniaminków dla Kantora

Damian Juda pechowo zakończył sobotnie starcie w Dębicy, bowiem już w 10. minucie z powodu kontuzji musiał opuścić boisko.

IGLOOPOL DĘBICA – KANTOR TURBIA. Niewykorzystany karny “Morsów”. Pech Damiana Judy.

Trwa czarna seria piłkarzy Igloopolu Dębica, którzy nie wygrali szóstego z rzędu spotkania w jesiennej rundzie. Dobre humory towarzyszą za to ekipie z Turbi, która z czwartego wyjazdowego spotkania, przywiozła drugie zwycięstwo.

- Szkoda kolejnego przegranego meczu. Może spotkanie potoczyłoby się inaczej, gdybyśmy w pierwszej połowie wykorzystali rzut karny – zastanawiał się po meczu kierownik gospodarzy, Bogusław Mitan. Miejscowi znakomitą okazję do zdobycia drugiej w tym sezonie bramki zaprzepaścili kwadrans przed przerwą. W polu karnym gości faulowany był Sebastian Pisarek, a pechowym egzekutorem “jedenastki” okazał się Damian Socha, po strzela którego piłka trafiła w słupek. Nie pomylił się za to 10 minut przed przerwą pomocnik ekipy z Turbi, Ukrainiec Igor Luc. – Igor popisał się fantastycznym strzałem z 20 metrów. Piłka wpadła do bramki pod samą poprzeczką – opisuje całą sytuację prezes Kantoru, Janusz Stępień. Spotkanie dla jego zespołu rozpoczęło się bardzo pechowo. Już w 10. minucie plac gry musiał bowiem opuścić Damian Juda. – Damian miał problemy ze ścięgnem. Na ile to poważna kontuzja okaże się po dzisiejszych badaniach – informuje Stępień.

Niekorzystny wynik do przerwy sprawił, iż na drugą połowę trener Igloopolu Józef Stefanik desygnował aż trzech nowych zawodników. Na placu gry pojawili się: Piotr Sujdak, Tomasz Siwula i Hubert Hendzel. Jednak miejscowi, tak samo jak w pierwszej połowie, także i w drugiej nie mieli specjalnie pomysłu, jak zagrozić bramce Daniela Furtaka. O wiele więcej działo się za to na polu karnym Igloopolu, gdzie raz za razem było gorąco. – Mogliśmy wygrać zdecydowanie wyżej, ale nie ma co wybrzydzać. Cieszą kolejne punkty zdobyte na wyjeździe – zakończył prezes Kantora. Goście kolejny raz skutecznie zaatakowali kwadrans po przerwie. Przed szansą na zdobycie gola stanął Michał Serafin, jednak w decydującym momencie piłkarze gości poślizgnął się. Próbując ratować całą sytuację zdołał jeszcze zagrać do Kamila Kobylarza, który stanął na wysokości zadania i wpakował piłkę do siatki.

IGLOOPOL – KANTOR
0-2 (0-1)
0-1 Luc (35.)
0-2 Kobylarz (60.)
IGLOOPOL: Psioda – Długosz, Socha, Brzostowski, Micek, Mitręga (46. Sujdak), Machnik (60. Mitan), Więcek (46. Siwula), Surdyka (46. Hendzel), Pisarek, Syguła
KANTOR: Furtak – Zalewski, Mączka, Maciorowski, Cupak, Gruszczyk (75. Dziedzic), Luc, Kobylarz (70. Pańkowski), Łącz, Serafin (85. Stępień), Juda (10. Kapica).
Sędziował: Leszek Kogut (Jarosław). Żółte kartki: Długosz, Sujdak oraz Gruszczyk, Serafin, Kapica. Czerwone kartki: Sujdak (75. – druga żółta) oraz Kapica (90.  – druga żółta). Widzów: 250.

mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.