Starosta na dwóch etatach bierze 20 tysięcy złotych

Jan Kida

PODKRAPACIE. Tak publiczne pieniądze trafiają do kieszeni partyjnego dygnitarza

Jan Kida został niedawno wybrany starostą leżajskim. Pobiera z tego tytułu sowitą pensję, mimo to wciąż pracuje jako dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Rzeszowie. I jednocześnie przechodzi na niemałą emeryturę. Lokalni politycy są oburzeni pazernością świeżo upieczonego starosty.

Ustalenie, gdzie akurat rzeczywiście pracuje Jan Kida nie jest proste. W starostwie leźajskim od sekretarki usłyszeliśmy, że jest „albo na urlopie, albo na szkoleniu”. Dyrektora-starostę znaleźliśmy jednak w jego dotychczasowym miejscu pracy – Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Rzeszowie.

Bardziej jestem emerytem

Na nasze pytanie jaką funkcję w tej chwili pełni Jan Kida odpowiedział on nam, że bardziej jest emerytem, na pierwszą zmianę pracuje w WORD, na drugą w starostwie. Jak nas poinformował taki stan rzeczy będzie trwał do 20 stycznia, gdy oficjalnie przejdzie na emeryturę, oczywiście zachowując funkcję i apanaże starosty leżajskiego. Gdy chcieliśmy telefonicznie autoryzować jego wypowiedzi odmówił, twierdząc, że dopiero dzisiaj będzie miał na to czas. Zgodnie z prawem prasowym autoryzacji podlegają jedynie dosłowne wypowiedzi. W czasie rozmowy telefonicznej usłyszeliśmy, że nasze pytania są tendencyjne.

Jak się dowiedzieliśmy pełniąc funkcję dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Rzeszowie Kida pobiera pensję w wysokości ok. 8 tysięcy złotych brutto. Jako starosta od grudnia pobiera dodatkowo 11 tysięcy złotych. Łącznie więc jego zarobki wynoszą w tej chwili niemal 20 tysięcy złotych brutto („na rękę” ok. 14-15 tysięcy złotych miesięcznie). Do tego najprawdopodobniej dojdzie jeszcze kilkutysięczna emerytura. Kida bowiem przez dwie kadencje był burmistrzem Nowej Sarzyny.

Dochody dyrektora-starosty są imponujące jeżeli wziąć pod uwagę średnią pensję na Podkarpaciu, która pod koniec roku wynosiła 2840 złotych brutto. Bezrobocie zaś, którego nie zmniejszy się zatrudniając na stanowiskach takie osoby jak Jan Kida wynosi 15,1 procent.

- To prawdziwy skandal, pokazujący rzeczywiste oblicze osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością. Tu nie ma ani prawa ani sprawiedliwości. Publiczne pieniądze trafiają do kieszeni partyjnego dygnitarza – irytuje się Janusz Chara, były wiceprzewodniczący sejmiku wojewódzkiego i były p.o. zastępca dyrektora WORD w Rzeszowie.

Szymon Jakubowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.