Starostwo zabija motywację dyrektorów szkół?

Marek Paprocki, wiceszef Rady Powiatu nie zgadza się na obecną politykę starostwa wobec dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych. Fot. Autor

MIELEC. – Jakim prawem zabiera się szkołom pieniądze, które wypracowali ich szefowie? – denerwuje się Marek Paprocki, wiceszef Rady Powiatu.

- To skandal, że wypracowywane przez szkoły pieniądze trafiają do wspólnego garnka. Jeżeli nie mam do dyspozycji środków, które pozyskałem, to po co będę się starał? Już widać tego efekty. Proszę zauważyć, jak spadają dochody własne szkół – irytuje się Paprocki, wiceprzewodniczący Rady Powiatu, twierdząc, że w placówkach, które prowadzi mielecki magistrat, takie sytuacje są wręcz nie do pomyślenia.

Marek Paprocki, który sam jest dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 1 (organem prowadzącej jest miasto), nie od dziś krytykuje oświatową politykę powiatu.

Paprocki: – Prezydent nigdy by się na to nie odważył
Domaga się m.in. podwyżek pensji na dyrektorów. A ostatnio alarmuje, że starostwo zabiera szkołom pieniądze, które wypracowali ich szefowie. – Jeżeli, ja jako dyrektor szkoły, nie mam do dyspozycji środków, które pozyskałem, to po co będę się starał? – pyta. – Za moment tych środków nie będzie w ogóle, bo nikomu nie będzie zależało na ich zdobywaniu. Pan prezydent nigdy nawet nie odważył się zabrać nam wypracowanych pieniędzy.

- Zgadzam się, że działania dyrektorów muszą być motywujące. Oni muszą wiedzieć, że na konto szkól będą trafiać pieniądze z ich działań dodatkowych w czasie często wolnym od pracy, w tym w soboty i niedziele – przyznaje Robert Pluta, radny powiatu mieleckiego, wicedyrektor Podkarpackiego Centrum Edukacji Nauczycieli w Tarnobrzegu.

Władze powiatu: – Równoważymy wydatki
Starosta Andrzej Chrabąszcz uważa, że obecny system rozdysponowywania dochodów szkół jest korzystny dla budżetu powiatu i samych placówek oświatowych. – To pozwala równoważyć nasze wydatki oświatowe bez konieczności zaciągania kredytów. Natomiast ewentualna nadwyżka z tej puli trafia na istotne oświatowe przedsięwzięcia – zaznacza.

Starosta odniósł się także do stawianych mu zarzutów, dotyczących zmniejszenia budżetów szkół w sytuacji wzrostu subwencji oświatowej. – Ten wzrost wynosi niespełna 0,4 proc, a więc przy skali ponoszonych wydatków oświatowych, ta subwencja pozostaje na poziomie ub. r. – przekonuje Chrabąszcz. – W związku z tym, nie widział innej możliwości zbilansowania finansów na oświatę, jak tylko redukcję planowanych przez szkoły wydatków.

***
Marek Paprocki, publicznie krytykując oświatową politykę powiatu, z pewnością nie zachowuje się, jak polityczny sojusznik starosty, choć przecież formalnie nim jest. Być może jego słowa są efektem solidarności zawodowej, wszak sam jest dyrektorem,  a może Paprocki zdaje sobie sprawę, że w tej kadencji jego klub „Razem dla Ziemi Mieleckiej” jest takim „kwiatkiem do kożucha” dla powiatowej koalicji PO-PSL.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.