Staż w Parlamencie Europejskim

Coraz częściej pracodawca wymaga, aby młody człowiek, który podejmuje pracę, miał za sobą doświadczenie zawodowe. Warto więc jeszcze podczas studiów “załapać się” na staż. Maciej Pelc, student prawa z Wyższej Szkoły Prawa i Administracji, swój staż odbył w… Parlamencie Europejskim.

Maciek wyjechał do Brukseli na zaproszenie europosłanki Elżbiety Łukacijewskiej, która w Parlamencie zajmuje się problematyką rozwoju regionalnego oraz służbą zdrowia. Co miał okazję robić? – To była nie tylko praca, ale też niesamowita przygoda i możliwość zdobycia nowych doświadczeń. Do moich zadań należało przygotowanie i opracowywanie informacji, które były potem ujęte w wystąpieniach poseł Łukacijewskiej podczas posiedzeń poszczególnych komisji. Moim obowiązkiem było także sporządzanie sprawozdań z posiedzeń komisji – opowiada Maciej Pelc.

Bez bariery językowej

Student rzeszowskiej uczelni musiał dać sobie radę, poruszając się głównie wśród obcokrajowców. Pracę rozpoczynał zazwyczaj o godz. 9. Raz zdarzyło się, że budynek Parlamentu Europejskiego opuszczał po godz. 23. – Językiem angielskim posługuję się biegle, bo od 5 lat wyjeżdżam co roku do USA w ramach “Work and Travel”. Pracuję tam w parku rozrywki, dlatego mam styczność z żywym językiem – mówi Maciek.
Czego się bał przed wyjazdem? – Niesłusznie obawiałem się, że zostanę posadzony za biurkiem i zarzucony jakąś dokumentacją – mówi. Zamiast tego jednak miał okazję, aby zetknąć się z przewodniczącym parlamentu, prof. Jerzym Buzkiem, a także byłym prezydentem Lechem Wałęsą. – Uczestniczyłem również w konferencji “Solidarność dla przyszłości”, w której głos zabierał Norman Davies.

Kto taki staż finansuje?

- Zasada jest taka, że najpierw fundusze wykłada się z własnej kieszeni. Po odbyciu stażu stażysta otrzymuje pensję, więc koszty się zwracają. Poza tym, w czasie stażu nie płaciłem na uczelni czesnego, co – jak słyszałem – nie wszędzie jest praktykowane – podkreśla student WSPiA.
Jak wyglądała jego sytuacja mieszkaniowa? – Miałem wynajęty pokój u osoby pracującej w polskim przedstawicielstwie dyplomatycznym. Korzystałem ze stołówki, która mieści się w budynku parlamentu. Jako ciekawostkę dodam, że obfity obiad można tam było kupić za jedyne 4, 5 euro. Każdego dnia było do wyboru co najmniej 6 propozycji różnorodnych zestawów – wspomina Maciej Pelc.
Cóż więcej trzeba, by zachęcić innych młodych ludzi do zdobywania doświadczenia zawodowego…

bes

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.