Steven Jobs mógł przeżyć?

Świat wciąż żyje tematem śmierci charyzmatycznego współtwórcy Apple, Stevena Jobsa. Pojawiły się nawet spekulacje, że gdyby od razu poddał się operacji, gdy wykryto u niego raka trzustki, żyłby nadal. W ręce chirurgów oddał się dopiero dziewięć miesięcy później, gdy guz się już powiększył.

U Jobsa wykryto raka trzustki w 2003 r., przypadkowo, podczas badania tomografem komputerowym, zleconego z innego powodu. Nie wiadomo, jakich rozmiarów był wtedy guz. Walter Isaacson w biograficznej książce „Steven Jobs”, która 21 listopada ukaże się w Polsce, pisze że kiedy w 2003 r. współtwórca Apple dowiedział się, że jest chory nie poddał się operacji, wolał stosować jedynie dietę wegańską, zioła, akupunkturę i inne metody alternatywne.

Isaacson twierdzi, że Jobs konsultował się z różnymi specjalistami. Wielu z nich doradzało mu, by poddał się zabiegowi usunięcia guza. Mimo to nie zrobił tego. Operacji poddał się dopiero 9 miesięcy później, gdy guz się już powiększył. Podczas operacji lekarze wykryli przerzuty do wątroby.

- Nikt jednak nie może stwierdzić, czy wcześniej przeprowadzona operacja czyniłaby jakąkolwiek różnicę, gdyż i tak mogło już dojść do mikroprzerzutów – cytuje lekarza Jobsa „New York Times”. Jego zdaniem, taki mikroprzerzut, którego nie można wykryć, mógł powstać zanim jeszcze u Jobsa zdiagnozowano raka trzustki. Wcześniejsza operacja niczego by zatem nie zmieniła.

„New York Times” pisze, że trudno jednoznacznie stwierdzić, czy Jobs popełnił największy błąd swego życia, bo rak trzustki jest wyjątkowo trudnym do leczenia nowotworem złośliwym. Ocenę jego decyzji nie ułatwia Laurene Powell Jobs, żona Jobsa, gdyż odmawia wszelkich wywiadów na ten temat. Nie pozwala też, by wypowiedzieli się lekarze, którzy go leczyli.

PAP, anja

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.