Stracili oczy od sylwestrowej petardy

– Chciałbym, żeby mój przypadek był ostrzeżeniem dla innych. Odpalanie fajerwerków może być bardzo niebezpieczne – mówi Janusz Nowicki z Jagodnika koło Cmolasu. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Fajerwerki, nawet odpalane według załączonej instrukcji, mogą trwale okaleczyć. Najlepiej zupełnie z nich zrezygnować.

- Pochyliłem się, żeby zapalniczką podpalić lont i nagle… bum; nawet nie zdążyłem się wyprostować, nie mówiąc o zrobieniu kilku kroków do tyłu. Poczułem ból, a łapiąc się za oko odniosłem wrażenie, że całe jest na wierzchu – mówi Janusz Nowicki z Jagodnika koło Cmolasu, który przyjechał z Paryża do rodziny na święta i w sylwestrową noc trafił do szpitala. Takich jak on było więcej.

- Ten pacjent i tak miał więcej szczęścia niż inny uczestnik sylwestrowej zabawy, którego przywieziono na nasz oddział. Pechowiec miał, też po wybuchu petardy, pękniętą gałkę oczną z wypadnięciem całej zawartości, szarpane rany powiek i czoła, ranę penetrującą aż do kości czaszki z ryzykiem obrzęku mózgu. Operowaliśmy go kilka godzin, oka nie dało się uratować – mówi Aneta Lewicka-Chomont, kierująca odziałem okulistyki w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rzeszowie.

Po zabiegu pacjent został przetransportowany do ośrodka o wyższej referencyjności w Lublinie, bo wymagał interwencji innych specjalistów z zakresu neurochirurgii czy chirurgii szczękowej. Według specjalistów rana jest tak poważna, że nadal zagraża życiu mężczyzny.

Najlepiej nie kupuj fajerwerków!
- To był taki duży tort ze 100 rakietami. Kupiłem je przy sklepie w Kolbuszowej. Gość je sprzedawał z samochodu, zapłaciłem za nie 370 zł. Zawsze takie kupuję – mówi pan Janusz. Dlaczego wybuchły zanim się wyprostował? – Nie wiem, byłem trzeźwy, przecież zawsze jest kilkanaście sekund na wycofanie się ze strefy zagrożenia. Dobrze, że nikomu więcej nic się nie stało, byłem z przyjaciółmi.

Co do pana Janusza rokowanie jest jeszcze bardzo niepewne, bo nawracające krwawienia nie pozwalają postawić kompletnej diagnozy. -Na razie przeprowadzimy witrektomię, usuniemy soczewkę, zrekonstruujemy tęczówkę i źrenicę, podszyjemy sztuczną soczewkę. Dalsze leczenie będzie zależeć od tego kiedy krwawienie się ustabilizuje – mówi prof. nadzw. dr hab. n. med. Robert Rejdak, szef Kliniki Okulistyki Ogólnej UM w Lublinie, specjalista chirurgii oka, konsultant oddziału okulistyki w WSS w Rzeszowie.

Od oparzeń po utratę oka
Urazy spowodowane wybuchem petardy to najczęściej oparzenia skóry twarzy i powiek, wtopienie się rozżarzonych resztek petard w skórę bądź tkanki oka, rany szarpane i cięte tkanek oka, pęknięcia oczodołu, czy gałki ocznej. – Podstawą postępowania jest wtedy jak najszybsze dostanie się na oddział okulistyczny – mówi specjalista.

Anna Moraniec

do “Stracili oczy od sylwestrowej petardy”

  1. Artur

    Głupota czy pech stało się. Janusz szybkiego powrotu do zdrowia !!!

  2. Stefan

    Za głupotę i bezmyślność się płaci. Czasem najwyższą cenę.

  3. Ryszard

    M,yślał, że jego to niedotyczy(głupota) , Starych mi nie szkoda, ale co winne 5 cio letnie dziecko, które zgineło przez nikomu niepotrzebne wybuchy !!!

  4. dr rehabilitowany/2x/

    Niebezpieczne prace należy wykonywać na trzeźwo!
    Kto o godz.00.00 odpalając race jest trzeźwy? No kto?
    Trzeźwi śpią w lóżeczkach i mają po kilka lat.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.