Strażacy i policjanci nudzili się na nocnym dyżurze

Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Tylko kilka interwencji policyjnych i dwie poważniejsze strażaków. Tak spokojnej nocy sylwestrowej w hutniczym mieście nie było od dawna. Niestety nie było też ogólnomiejskiej zabawy plenerowej, bo prezydent wciąż uważa, że mieszkańcy miasta nie potrafią się na takich bawić.

Policjanci ogólnie są zadowoleni po mało nerwowym dyżurze. Czasami więcej interwencji zdarza im się w ciągu zwykłej nocy. Kilka przepychanek zakończonych pojednaniem, wezwania na osiedla, gdzie właściciele samochodów trwożyli się o swoje auta narażone na spotkania z petardami, i jedna ciekawsza, bo do poskromienia jegomościa, któremu szampan zanadto uderzył do głowy. Mężczyzna ze swego okna zaczął rzucać doniczkami z kwiatami, a że trafił w parę aut, będzie musiał pokryć rachunki od blacharzy. Z kolei strażacy gasili krzaki na peryferyjnym osiedlu podpalone przez petardę i sprzątali szkło po wybuchu petardy w budce telefonicznej. To chyba było najpoważniejsze wydarzenie nocy z poniedziałku na wtorek.

Chirurdzy w stalowowolskim szpitalu też mieli dość spokojny dyżur. Zlikwidowany i rozminowany został były wojskowy poligon w podstalowowolskiej Lipie. Tam okoliczni mieszkańcy zbierali niewybuchy i robili z nich petardy, jakich w żadnym sklepie nie uświadczysz. Prochu już nie ma, nie ma też urwanych rąk.

Cicho, bo bez muzyki było na Pl. Piłsudskiego, gdzie w sylwestra zwykli się spotykać mieszkańcy Stalowej Woli. Od jakiegoś czasu miasto skąpi jednak nawet na mechaniczną muzykę, o fajerwerkach nie mówiąc. Urzędnicy magistraccy nie chcą bratać się z wyborcami przy szampanie, ale ci i tak przychodzą na plac przed Miejskim Domem Kultury. Odpalają swoje fajerwerki, piją swój szampan i sobie nawzajem życzą szczęścia. Szkoda takiej izolacji, ale na kaprysy władzy nic się nie poradzi.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.