Strefa wkracza do Wojsławia!

W Parku Przemysłowym na os. Wojsław powstaną fabryki dla firm ze strefy.

MIELEC. Prezydent sprzedaje Agencji Rozwoju Przemysłu 4 ha Parku Przemysłowego.

Cztery hektary Parku Przemysłowego na osiedlu Wojsław trafi w ręce Agencji Rozwoju Przemysłu, która zarządza Specjalną Strefą Ekonomiczną. Oznacza to, że wcześniej czy później pojawią się tam fabryki. Nie obyło się bez kontrowersji. Opozycja grzmi, że, gdyby zorganizowano przetarg, miasto mogłoby zarobić więcej. – Naszym głównym celem są inwestorzy – tłumaczy swą politykę prezydent Janusz Chodorowski.

Decyzja o sprzedaży bez przetargu 4 ha działki na os. Wojsław zapadła na ostatniej sesji Rady Miasta. – Chodzi o tereny, które są położone w rejonie ulicy, położonej od strony torów, wzdłuż gazociągu, który zasila Mielec – opisuje prezydent Janusz Chodorowski.

Na strefie brakuje nieruchomości

- Sporo przedsiębiorców oczekuje, że przyjdą o i wydzierżawią od Agencji Rozwoju Przemysły pomieszczeniach. Tak jak zrobi to jeden z hiszpańskich inwestorów, który będzie leasingował obiekt, jaki obecnie powstanie na terenie SSE. Problem w tym, że ARP ma coraz mniej wolnych nieruchomości, które mogłaby zaoferować inwestorom na tej zasadzie. Stąd wystąpiła do miasta o zakup 4 ha na terenie Parku Przemysłowego – mówi Chodorowski.

- Działka ostanie wyceniona przez rzeczoznawcę i sprzedana Agencji bez przetargu, co jest możliwe w oparciu o ustawę o SSE – dodaje prezydent. Taka forma zbycia miejskich terenów nie przypadła do gusty radnej Barbarze Gadomskiej, która proponuje dzierżawę wieczystą. A jeśli już ma być sprzedaż, to w drodze przetargu, gdzie konkurencja wymusiłaby większą cenę. – To byłoby korzystniejsze dla finansów miasta – tłumaczy Gadomska.

Zamiast dużych pieniędzy wolą fabryki

Prezydent broni swojej polityki. – Nadrzędnym naszym celem jest poszukiwanie inwestorów, a nie sprzedaż gruntów za jak najwyższą cenę. Są takie miasta, które funkcjonują w ten sposób i nierzadko działki, które sprzedały stoją niezagospodarowane, bo ich kupcy nabyli je, jako lokatę kapitału. My przyjęliśmy inną strategię. Sprzedajemy grunty tylko wówczas, kiedy pojawia się inwestor. Sprzedaż ARP jest pod tym względem bezpieczna.

- Kiedy mamy wątpliwości, co do intencji kupca, jeśli podejrzewamy go, że nie chce wybudować się w tym miejscu, a działkę traktuje, jako lokatę kapitału, to oddajemy mu ją w wieczyste użytkowanie, wpisując w akt notarialny, że zabudowa ma nastąpić w określonym czasie. Nabywca wpłaca 25 proc. oszacowanej wartości. Resztę uiszcza po 3 proc. co roku. W przypadku ARP mamy pewność, że grunt zostanie zabudowany – zaznacza Chodorowski.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.