Strzelają do ludzi jak do kaczek

Rodzinna tragedia w Stalach wstrząsnęła całym krajem. Wystarczyły dwa strzały, by zginęła młoda kobieta i by samobójstwo popełnił jej mąż. Fot. Bogdan Myśliwiec

Na Podkarpaciu około 15 tys. osób posiada legalnie broń. Nielegalnej może być drugie tyle.

W Baranowie Sandomierskim 43-latek postrzelił syna, w Gorzycach 22-letni mężczyzna trafił w szyję dziecko sąsiadów, w Stalach mąż zastrzelił żonę, a później strzelił sobie w głowę. Broń, na którą nie trzeba mieć pozwolenia można kupić już za 200 zł, do niektórych rąk nie powinna ona jednak nigdy trafić.

Polska procedura uzyskiwania pozwolenia na broń należy do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Przeciwnicy broni mówią, że to bardzo dobrze, bo państwo powinno chronić społeczeństwo przed osobnikami, w rękach których broń może być niebezpieczna. Zwolennicy łatwiejszego dostępu do broni przekonują, że obywatele powinni mieć prawo bronić się sami, szczególnie, że przestępcy mają swoje dojścia i zdobywają broń mimo zakazów.

Legalnej broni coraz mniej

Państwo Polskie rozbraja społeczeństwo. Świadczą o tym statystyki, z których wynika, że w 1998 r. w rękach Polaków znajdowało się około 550 tys. pozwoleń na broń: bojową, myśliwską, sportową i gazową. 10 lat później broni było już prawie o połowę mniej, bo tylko 305 tys. i z roku na rok pozwolenie na broń otrzymuje coraz mniej osób.

- Obecnie, aby uzyskać pozwolenie na broń trzeba mieć ukończone 21 lat, zaliczyć testy psychologiczne i uzasadnić ponadprzeciętne zagrożenie dla życia osobistego – informuje policja. – W praktyce oznacza to, że szanse na broń mają przede wszyscy biznesmeni i przedstawiciele służb mundurowych oraz wymiaru sprawiedliwości. Przeciętny obywatel na taką broń nie ma szans. A jak nie ma, to próbuje ją zdobyć nielegalnie.

- W kartotekach podkarpackiej policji zarejestrowane jest ponad 21 tysięcy sztuk broni. Największą część z nich, bo ponad 15 tysięcy sztuk stanowi broń myśliwska, ponad 3900 sztuk to broń gazowa, 700 sztuk to broń sportowa. W podkarpackich domach znajduje się także 932 sztuki broni bojowej oraz 310 sztuk broni kolekcjonerskiej – informuje podkom. Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji. – W 2011 roku o pozwolenie na broń wystąpiło 440 osób. 10 załatwiono negatywnie.

Piwniczne arsenały

Z właścicielami broni, na którą wymagane jest pozwolenie policja nie ma właściwie żadnych problemów. Nie zdarza się by nadużywali oni broni bez potrzeby. Gorzej bywa z posiadaczami broni, którą można kupić bez pozwolenia. Mieszkańcy Podkarpacia lubią broń, zostało nam to jeszcze z okresu, kiedy w tej części kraju prowadzone były działania wojenne. Przez lata broń wykopywana była z ziemi, wielu miłośników militariów pozostawiło sobie znaleziska dla siebie i nielegalny arsenał przechowuje w piwnicach, zabudowaniach gospodarczych, a nawet w domach jednorodzinnych i blokach. Zbieracze usprawniają broń sprzed kilkudziesięciu lat i albo włączają do swoich kolekcji, albo odsprzedają innym, także przestępcom.

Rodzinne kłusowanie

Nielegalną broń posiadają przestępcy zorganizowani w mniejsze lub większe grupy, ale i szarzy obywatele, którzy parają się kłusownictwem. Na Podkarpaciu nie brakuje miłośników bezprawnego strzelania. Młodzież strzela do wróbli, dorośli urządzają nielegalne polowania na dziką zwierzynę.

- Kłusownictwo to biznes rodzinny – ujawnia Robert Gajda, prezes Koła Łowieckiego “Leśnik”- Do zwierząt strzelają dziadkowie, synowie i wnukowie. To nielegalne, ale niestety dochodowe zajęcie, szczególnie dla osób, które nigdzie nie pracują.
Wypadki z użyciem broni podczas kłusowania są stosunkowo często odnotowywane przez policję.

Ustrzelili dwoje dzieci

Jeden z przypadków, który mógł zakończyć się bardzo tragicznie miał miejsce dwa tygodnie temu w Gorzycach koło Tarnobrzega. 22-letni mężczyzna strzelał z wiatrówki do ptaków. Niestety, na linii jego strzału znalazł się 13 –letni chłopiec. Nastolatek został trafiony śrutem w szyję i z raną postrzałową trafił na Oddział Ratunkowy Szpitala Wojewódzkiego w Tarnobrzegu. Miał szczęście, po przejściu zabiegu chirurgicznego, jego życie zostało ocalone. Kolejny, niemal identyczny przypadek tarnobrzescy policjanci odnotowali kilka dni temu. Tym razem 43-letni mieszkaniec Baranowa Sandomierskiego sprawdzał broń wyjętą z garażu. Mężczyzna postrzelił własnego syna. Chłopiec z raną postrzałową głowy także trafił do szpitala. W obu przypadkach mężczyźni posługiwali się wiatrówkami z celownikami optycznymi. Broń taką można kupić w każdym sklepie myśliwskim, w Internecie, a nawet na większych targowiskach.

Cholerycy sięgają po broń

Lufy broni kłusowników są wymierzone przede wszystkim w zwierzęta. Bywa jednak, że krewcy mężczyźni mierzą do żon, kochanek lub kumpli, z którymi poróżnili się podczas zakrapianych spotkań.

W Zaklikowie 64-latek groził żonie, że ją zastrzeli. Gdy na miejsce awantury przybyli policjanci, pijany właściciel broni celował także do nich. Mężczyznę udało się obezwładnić, ale początkowo nie reagował w ogóle na apele o odłożenie broni. Po zbadaniu alkoholem okazało się, że miał 3,17 promila alkoholu we krwi. Rewolwer i 106 sztuk amunicji zostały mu skonfiskowane, on sam trafił do aresztu.

Dużo tragiczniej zakończyła się awantura małżeństwa w Stalach koło Tarnobrzega. Tu 36-letni mężczyzna nie tylko groził, że wystrzeli w stronę żony, ale zrobił to. Wystarczył jeden strzał. Potem zastrzelił siebie. A wszystko to na oczach dzieci, które w chwili tragedii przebywały w domu. Rodziny tragicznie zmarłej pary postanowiły, że mimo dramatu pochowają małżonków w jednym grobie.

Całą Polskę obiegła także wiadomość o innym nerwowym mieszkańcu Podkarpacia. 63-latek ze Stalowej Woli wymierzył broń w dzieci bawiące się pod jego blokiem. Mężczyzna był kompletnie pijany, a dzieci przeszkadzały mu swoimi krzykami. Furiat mierzył do dzieci z wiatrówki. Nie musiał mieć na nią pozwolenia.

Będzie gorzej?

Z przeprowadzanych co pewien czas wśród Polaków sondaży wynika, iż większość uważa, że uczciwi obywatele powinni posiadać broń. Koronnym argumentem za zwiększeniem dostępu do legalnej broni jest dla wielu fakt, że policja nie jest w stanie zapewnić obywatelom bezpieczeństwa i maja oni prawo chronić się przed bandytami. Co jednak z tymi obywatelami, którzy dostając broń do ręki sami stają się przestępcami?

Małgorzata Rokoszewska

do “Strzelają do ludzi jak do kaczek”

  1. mastaf

    Przypominam że wiatrówka nieprzekraczająca swoją energią 17 17 jouli wedle ustawy o broni i amunicji NIE JEST BRONIĄ.
    Sam posiadam trzy wiatrówki o mocy do 17J i do głowy by mi nie przyszło żeby wycelować lufę w człowieka a nawet próbować oddać strzał bez upewnienia się że nie stwarzam zagrożenia.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.