Strzelanina na Białkówce

„Białkówka” to popularne miejsce wypoczynku całych rodzin. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Huk strzałów i świst kul w niedzielne przedpołudnie na ścieżce przyrodniczej. Mieszkańcy wspominają, że autentycznie bali się o swoje życie.

W niedzielne przedpołudnie, kiedy na ścieżkę przyrodniczą „Białkówka” wybrały się całe rodziny, miejscowi myśliwi urządzili sobie polowanie. Nasi czytelnicy mówią o huku, świście kul i strachu. Przekonują, że autentycznie bali się o życie swoje i swoich bliskich. Dlaczego strzelano do zwierząt akurat wtedy, kiedy na ścieżka jest najbardziej oblegana przez mieszkańców? Czy to polowanie odbywało się to zgodnie z prawem?

Ścieżka przyrodniczo-edukacyjna „Białkówka”, położona na terenie malowniczego kompleksu leśnego, obok wsi Nowa Wieś, to turystyczna perełka powiatu kolbuszowskiego.  Można ją przebyć na piechotę lub rowerem całą, czterokilometrową, bądź krócej – 1,5 km.

„Strzelali nie bacząc na ludzi”

Jeśli tylko pogoda na to pozwala, „Białkówka” jest miejscem wypoczynku i rekreacji wielu ludzi. Najczęściej w weekendy można tam spotkać całe rodziny. Nie inaczej było w ostatnią niedzielę (12 bm.). Problem w tym, że tego samego dnia miejscowi myśliwi postanowili urządzić sobie obok… polowanie. – Strzelali do zwierząt, nie bacząc, że obok są ludzie, że jest wycieczka na koniach – wspomina pan Piotr. – Podszedłem bliżej, tabliczka „Uwaga Polowanie!” leżała na przyczepie jednego z samochodów. Innych nie widziałem.

– Tabliczki były niewidoczne – potwierdza pani Monika. – Myśliwi powinni ich strzec jak oka w głowie. To oni organizują polowanie, wiec powinni zadbać o bezpieczeństwo. Tylko tyle i aż tyle. W niedzielne południe nie każdy spacerowicz ścieżki zdrowia szuka tablic o polowaniu po zaroślach. Dzieci też trzymać na smyczy? Szanujmy się nawzajem. Może warto byłoby tak na wszelki wypadek podawać szerzej do wiadomości o polowaniach? Zapewne wielu ze spacerujących po „Białkówce” wybrałoby inny teren do wypoczynku.

„Wszystko zgodnie z prawem”

Towarzystwo Łowieckie Kolbuszowskie Borek, które organizowało odstrzał, nie widzi w nim nic złego. Przekonuje też, że wszystko odbyło się zgodnie z literą prawa. – Dwa tygodnie przed terminem powiadomiliśmy burmistrza Kolbuszowej, wójta gminy Niwiska i Nadleśnictwo Kolbuszowa o planowanym terminie i miejscu zdarzenia. Teren objęty został oznakowany tablicami ostrzegawczymi o polowaniu zbiorowym – przekonują leśnicy.

Podobnie wypowiada się zarządca „Białkówki”: – Było to normalne polowanie zbiorowe. Nie odbywało się to na ścieżce, tylko w lesie po sąsiedzku. Jeśli licencjonowany myśliwy strzela do zwierzyny, to robi to w ten sposób, żeby nikomu nie uczynić szkody. A że jest hałas, ale tak to już jest – mówi Bartłomiej Peret, nadleśniczy Nadleśnictwa Kolbuszowa. – Teren był oznakowany tablicami. Jedną z nich najprawdopodobniej ktoś ukradł. Polowanie, zgodnie z prawem, dwa tygodnie wcześniej zostało zgłoszone do właściwych organów.

Paweł Galek

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
św. HubertANONIMUSTytusgazda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
św. Hubert
Gość
św. Hubert

Ja zawsze odpowiadam ogniem – odstrzeliwuję się….

ANONIMUS
Gość
ANONIMUS

odgłos strzałów niesie się w lesie na kilka kilometrów , echo odbija myląc kierunek dźwięku , kule świstały ale w uszach redaktorka , żeby podnieść napięcie do artykułu, nieładnie …

Tytus
Gość
Tytus

Myśliwi to najgorsi kłusownicy.

gazda
Gość
gazda

Taką samą sytuację miałem dwukrotnie w innych lasach, z innym kołem łowieckim, na terenie podmiejskim Rzeszowa. Dziki za którymi strzelali przebiegły nie więcej jak 20 metrów od nas. Schowaliśmy się z rodziną za drzewami. Kule autentycznie gwizdały. Organizator polowania zlekceważył nasze uwagi. Tablic nigdzie nie było. A jeżeli tablice są takim łakomym towarem że notorycznie je kradną, to myśliwi powinni postawić strażnika przy każdej z nich.