Strzelecka niemoc. ZDJĘCIA

Fot. Wit Hadło

II LIGA. STAL RZESZÓW – MOTOR LUBLIN. Piłkarze Stali Rzeszów znów nie potrafili trafić do bramki rywali na własnym stadionie.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Oczekiwania przed tym meczem były spore. Stal miała pokonać Motor i dołączyć do ścisłej czołówki. Na dobrych chęciach się skończyło, bo podopieczni Ryszarda Kuźmy w drugim meczu na swoim stadionie, nie potrafili pokusić się o strzelenie bramki.

W pierwszej połowie tonący w upalnych promieniach słońca kibice zasiadający na trybunie krytej Stadionu Miejskiego, nie mieli okazji, do zbyt wielu uniesień. Oba zespoły skutecznie zaklinowały dostęp do własnej bramki. Częściej w okolice pola karnego rywali zbliżali się gospodarze, ale wciąż brakowało im otwierającego podania. Stalowcy zbyt często pchali się środkiem, za rzadko natomiast próbowali gry skrzydłami. Najwięcej zamieszania na boisku robił bohater z Niepołomic – Andreja Prokic. Wszyscy, którzy liczyli na jego strzeleckie popisy, w pierwszej połowie zobaczyli inne oblicze zawodnika biało-niebieskich. Serb dwukrotnie ładnie wystawił piłkę kolegom. Niestety ani Daniel Koczon ani Łukasz Krzysztoń nie umieli skorzystać z dobrych okazji. Gocie skupieni na obronie i kontrach, raz zagrozili bramce miejscowych. Mocny i soczysty strzał Piceluka w sytuacji sam na sam kapitalnie wybronił niezawodny ostatnio Tomasz Wietecha.

Drugą połowę od groźnego strzału rozpoczął Koczon, Oszust “wypluł” piłkę przed siebie, a po chwili obronił dobitkę Prokica, który i tak był jednak po spalonym. Po chwili strzelec wszystkich bramek dla Stali tym sezonie, urządził sobie rajd pomiędzy obrońcami Motoru, ale znów nie znalazł sposobu na pokonanie bramkarza z Lublina. Po chwili dla odmiany gorąco było pod bramką Stali. Niepewnie grający na prawej obronie Patryk Kapuciński przepuścił podanie do Piceluka. Ten najpierw przymierzył w słupek, a gdy piłka do niego wróciła, strzelił niecelnie. W 64. Min powinno już być 1-0 dla Stali. Koczon wyszedł na czystą pozycję i zamiast strzelać, próbował podawać do Prokica, ale piłkę sprzed pustej bramki zdołał wybić Karwan. W końcówce blisko szczęścia był Ernest Szela, ale piłka zacentrowaną przez Kamila Stachyrę, tylko ześlizgnęła się po jego głowie. Gdyby czysto w nią trafił, byłby długo wyczekiwany gol.

STAL Rzeszów    0
MOTOR Lublin    0

STAL: Wietecha – Solecki, Przybyszewski, Duda, Kapuściński, Prokic (75. Szela), Baran, Krzysztoń (78. Lisańczuk), Florian (61. Persona), Stachyra, Koczon.
MOTOR: Oszust – Falisiewicz (77. Kanarek), Karwan, Węska, Klepczarek, Matuszczyk, Czułowski, Kostrubała (29. Kursa), Pyda, Piceluk (90. Kucharzewski), Ciarkowski.

Sędziował Sławomir Pipczyński (Radom). Żółte kartki: Baran oraz Falisiewicz, Czułowski, Matuszczyk, Kursa, Klepczarek. Widzów 2000

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.