Studenci medycyny będą uczyć się na symulatorach pacjentów, które plują krwią i krzyczą

Fot. PAP

KATOWICE. Śląski Uniwersytet Medyczny otworzył Centrum Dydaktyki i Symulacji Medycznej.

Jest to pierwszy tego typu ośrodek w kraju. Już w październiku ruszą tu zajęcia, a sześć sal symulacyjnych zapełni się studentami medycyny samodzielnie ratującymi życie, odbierającymi poród, przeprowadzającymi resuscytację i intubację. Na szpitalnych łóżkach, stołach operacyjnych i w ambulansie czekać będą na nich symulatory pacjentów, które oddychają, krzyczą, krwawią, reagują na leki, a nawet zgłaszają dolegliwości.

Sale wyposażono w niezbędny sprzęt medyczny m. in. aparat do znieczulenia, respiratory, defibrylatory, kardiomonitory, laryngoskopy. Największe wrażenie robią jednak same symulatory chorych. Do dyspozycji studentów czeka dziesięć zaawansowanych symulatorów pacjenta, w tym siedem osoby dorosłej, jeden dziecka, jeden niemowlęcia i symulator porodowy z symulatorem noworodka.

Pacjent leży na intensywnej terapii
Do najbardziej zaawansowanych i najdroższych należy symulator HBS (human breathing simulator). Kosztował około 2,5 mln zł i jest ”hospitalizowany’” w sali intensywnej terapii i służy głównie do ćwiczenia wprowadzania w znieczulenie i wybudzania. Można na nim pokazać wiele patologii oraz scenariuszy ratowania życia od intubacji, po drenaż klatki piersiowej i reanimację.

Albo rodzi
Ogromne wrażenie robi też symulator porodowy z symulatorem noworodka. Wchodząc do sali porodowej łatwo pomylić go z prawdziwą kobietą. Fantom ma długie włosy, szpitalną koszulkę, a w dodatku krzyczy z bólu. Zaokrąglony brzuszek kryje nie tylko dziecko, ale wody płodowe i krew. W czasie symulacji porodu studenci mogą doświadczyć nie tylko prawidłowego porodu, ale wszystkich patologii, do których normalnie studentów się nie dopuszcza.

am

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.