„Supermarket” jak wódka bezalkoholowa

Fot. materiały prasowe

Piotr Samolewicz recenzuje nowości filmowe.

Film mało znanego Macieja Żaka ma niezłą widownię głównie z powodu udziału w nim popularnego od czasu „Wesela” Wojciecha Smarzowskiego Mariana Dziędziela.

Aktor o tak bardzo pospolitej, że aż charakterystycznej powierzchowności gra szefa ochrony dużego supermarketu. Kieruje młodymi ochroniarzami, jednym z nich jest mało doświadczony pasierb. Ochroniarze nie mają się czym pochwalić. W supermarkecie notorycznie ginie towar. Kierownik stawia Dziędzielowi ultimatum – jeśli w sylwestra (czas akcji) znów coś zginie, zmieni firmę ochroniarską. Dziędziel chcąc się wykazać, korzysta z pierwszej nadarzającej się okazji. Gdy jego pasierb dostrzega między regałami podejrzanie zachowującego się klienta, ochroniarze zabierają faceta na zaplecze. Podczas przesłuchania posuwają się za daleko.

W prasie nieraz można przeczytać o nadużyciach firm ochroniarskich. Dlatego początek filmu wydaje się zupełnie wiarygodny. Ale punkt wyjścia nie zamienia się w sensowny punkt dojścia. Sceny, postaci i wątki wysypują się jak cukier z dziurawej torebki, brakuje emocjonującej i zaskakującej dla widza fabularnej osi. A co gorsza, brak w tym filmie najszlachetniejszego elementu – suspensu, bez którego nie sposób sobie wyobrazić thrillera, co sprawia, że oglądanie „Supermarketu” przypomina picie wódki bezalkoholowej.

Intencją reżysera było zapewne pokazanie prawdziwego wycinka naszej rzeczywistości. Zagubienia się w konsumpcji i pracy ponad normę. Kierownicy tylko gonią pracowników do roboty, ochroniarze są nieuczciwi, wszyscy kradną, a głównie ci na stołkach. Ale reżyserowi a zarazem scenarzyście nie udała się ta wiwisekcja naszej codzienności. Bo zamiast celnych obserwacji dostarcza tylko satyrycznych epizodzików; jak w innych polskich filmach, zamiast mówić autentycznym językiem, sypie słowami na k… Nie wykorzystuje też do końca swoich bohaterów. Konflikt ojczym – pasierb, który mógłby tworzyć sens tej historii (bunt młodego przeciwko systemowi), został zaledwie naszkicowany. Tylko mimochodem pada informacja, że szef ochrony był w przeszłości komunistycznym prokuratorem.
W „Supermarkecie” dużo jest klientów, pracowników, półek, magazynów, towaru, mało natomiast, jak już się rzekło, napięcia i zaskakujących rozwiązań.

„Supermarket”, Polska 2012, scen. i reż.: Maciej Żak, wyst.: Mikołaj Roznerski, Marian Dziędziel, Wojciech Zieliński, Izabela Kuna.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.