Suplementy diety nie pomagają, mogą jednak zaszkodzić

W aptekach dostępne są często preparaty o podobnym składzie, z tym, że jeden jest lekiem ziołowym, który przeszedł długi proces badań i rejestracji, a drugi suplementem diety, który wystarczy zgłosić do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Fot. Anna Moraniec

PODKARPACIE Na rynku dostępnych jest około dziesięć tysięcy różnych suplementów diety. 75 proc. z nich nie działa tak jak zapowiada producent, wkrótce ma się to zmienić.

Na szczupłą sylwetkę, lepszą pamięć, bezproblemowe zasypianie, pozbycie się zgagi czy zwiększenie wigoru. Codziennie 60 proc. z nas deklaruje łykanie jakichś tabletek powstałych na bazie surowców roślinnych, licząc, że są bezpieczne. – To mylne założenie. Zwykły dziurawiec w połączeniu z lekami psychotropowymi może przynieść fatalne skutki – mówi Lucyna Samborska, prezes Okręgowej Podkarpackiej Izby Aptekarskiej w Rzeszowie.

Według specjalistów rocznie odnotowuje się 35 tys. interakcji wywołanych miedzy zarejestrowanymi lekami, nad resztą nikt nie panuje. Badania wykazały, że niektóre suplementy diety zawierały w swym składzie niedeklarowane substancje aktywne. Do składników ziołowych lub naturalnych dodawane były silnie działające środki farmakologiczne, np. sibutramina, fenproporeks, furosemid czy bumetanid.

Kontrola tego rynku jest konieczna
- Suplementy diety nie są obojętne dla organizmu, po wejściu w interakcję z lekiem przepisanym przez lekarza mogą poważnie zaszkodzić – mówi Lucyna Samborska. – Zwykła herbatka z dziurawca może doprowadzić do fotouczuleń, nie wolno jej pić osobom zażywającym leki nasercowe czy rozrzedzające krew. Żeń-szeń, bardzo cenny surowiec dla organizmu, nie powinien być stosowany u osób leczących nadciśnienie, lub mających kłopoty z układem krążenia. Środków przeczyszczających nie wolno brać kobietom w ciąży, bo to prosta droga do poronienia.

Ma się to zmienić
Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) ma zastrzeżenia do obietnic typu “wzmacnia”, “poprawia”, “polepsza”. W zeszłym roku zakwestionowała trzy czwarte takich oświadczeń co znaczy, że 75 procent tego, co deklarowali wytwórcy suplementów, to nieprawda. Dlatego EFSA tworzy listę wymagań (w tym badań) jakie będą musieli spełnić producenci, żeby móc określoną deklarację umieścić na opakowaniu. Pierwsza część tej listy ma być opublikowana w grudniu.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.