Święta po tragedii

U pani Teresy Laur święta odbędą się na piętrze, dół domu to jeden wielki plac budowy.

TARNOBRZEG, SANDOMIERZ. Nie we wszystkich domach powodzianie zasiądą do wigilijnych stołów.

Po tragedii, jaką przeżyli w tym roku powodzianie z Tarnobrzega i Sandomierza, trudno z radością i nadzieją usiąść do wigilijnego stołu. W wielu remontowanych domach nie będzie w tym roku choinki. Nie zabraknie jednak opłatka, bo powodzianie wiedzą, że to rodzina jest w życiu najważniejsza.

Za oknem śnieg i mróz, a w domach powodzian wciąż trwają remonty. Niektóre dopiero się zaczęły, bo doświadczeni przez żywioł czekali, aż z murów ich domów przestanie wychodzić wilgoć.

- Nadal jest mokro, widać to i wewnątrz, i na zewnątrz – mówi Maria Rękas z Sandomierza. Wyremontowaliśmy dopiero jeden pokój, żeby móc chociaż na chwilę usiąść w święta w normalnych warunkach. Reszta domu to jeden wielki plac budowy. Zrobię te święta dla córek, które chcą, by było tak, jak zawsze. Postaram się, ale wiem, że tak jak zawsze, nie będzie. Może kiedyś się o tym wszystkim zapomni, uspokoi. Ale jeszcze nie teraz.

Równoległy remont całego parteru domu przeprowadza także pani Teresa Laur z Tarnobrzega. – Bardzo długo czekałam z remontem, bo nie miałam pewności, czy dom będzie nadawał się do remontu. Przeprowadzanych było kilka ekspertyz, aż w końcu okazało się, że fundamenty pozostały nienaruszone.

Pani Teresa nie kryje, że marzyłaby o świętach spędzonych w wysprzątanych, przytulnych wnętrzach. Niestety, wigilijne dania będzie musiała przygotować na prowizorycznej kuchni, a do stołu nakryć na piętrze, gdzie od miesięcy koczuje z całą rodziną.

- Nie wiem, jakie będą te święta. Powódź zszarpała nam wiele nerwów, dlatego na pewno będziemy sobie życzyć zdrowia – mówi pani Teresa. – Cóż więcej nam trzeba? Ja chciałabym zasypiać spokojnie i nie martwić się o wały, bo jeśli one nie zostaną wyremontowane, to cały nasz trud na nic.

W drodze do państwa Rękasów i Laurów minęliśmy wiele domów, w których nikt się do świąt nie szykuje. Część z nich stoi opuszczona i przygotowana do rozbiórki, w innych trwają remonty, ale domownicy opuścili je na czas prac. Wrócą tu dopiero na wiosnę, może na Wielkanoc, która przyniesie im więcej sił i nadziei niż nadchodzące Boże Narodzenie.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.