Świńska grypa nie musiała jej zabić

POSADA JAŚLISKA, KROSNO. Zrozpaczona rodzina 30-letniej Anety Z. obwinia lekarzy o jej śmierć

W środę odbył się pogrzeb 30-letniej Anety Z. z Posady Jaśliska. Wraz ze zmarłą pochowano jej nienarodzone jeszcze dziecko, bo Aneta była w szóstym miesiącu ciąży. Młoda kobieta przez tydzień walczyła z trawiącą ją świńską grypą i przez cały ten czas szukała u lekarzy pomocy. Na próżno.

Aneta Z. zachorowała w niedzielę, 23 stycznia. Z wysoką gorączką i bólami mięśni pojechała w poniedziałek do Jaślisk, do swojego lekarza rodzinnego. Doktor Józef T. przepisał jej paracetamol i odesłał do domu. Zalecił też, by w razie utrzymywania się gorączki odwiedziła go ponownie. Gorączka rzeczywiście nie spadła i ciężarna kobieta czuła się coraz gorzej. W środę ponownie pojechała do swojego lekarza. Tym razem Józef T. zlecił jej kontrolę u ginekologa. Chora kobieta od razu pojechała do Dukli. Mariola S., ginekolog prowadząca ciążę Anety, przepisała jej antybiotyk i odesłała do domu.

- W czwartek Anetka była już bardzo, bardzo chora – opowiada Antoni Lorenc, szwagier zmarłej kobiety. – Miała wysoką gorączkę i duszności. Wezwaliśmy pogotowie. Dyspozytorka nie chciała przysłać karetki, ale w końcu udało się to wywalczyć i Anetkę zabrano do szpitala. Wybieraliśmy się do niej w niedziele w odwiedziny. Powinna już czuć się lepiej.

Niestety, w sobotę nadeszła tragiczna wieść. Aneta zmarła. Okazało się, że jej chorobę wywołał wirus AH1N1, powodujący tak zwaną świńską grypę.

- Wiem, że świńska grypa czasem zabija, ale dotyczy to pacjentów, którzy mają również inne poważne problemy zdrowotne lub takich, którzy zaniedbają chorobę i leczenie – mówi Antoni Lorenc. – Aneta była młodą zdrową kobietą. Chciała się leczyć. Miała dla kogo żyć. Ma świetnego męża i dwoje wspaniałych dzieci. Dziewięcioletnią Karolinkę i czteroletniego Fabiana. Czekali na trzecie. Miało się urodzić na Wielkanoc… – głos szwagra zmarłej kobiety łamie się zdławiony bólem.

Nic już nie wróci życia Anety. Odeszła wraz ze swoim nienarodzonym jeszcze dzieckiem. Pozostały jednak pytania. Trudne i bolesne pytania.

Czy lekarze, do których Aneta przyszła po pomoc na początku choroby, zrobili wszystko by zdiagnozować groźną grypę i czy podjęto właściwe leczenie?

Dlaczego pacjentkę w zaawansowanej ciąży umieszczono na oddziale pulmunologicznym, a nie na patologii ciąży?

Dlaczego, gdy życie Anety było już zagrożone nie podjęto próby ratowania półrocznego płodu?

Czy krośnieńscy lekarze zrobili wszystko, co było możliwe, by uratować Anetę?

- Ona zmarła w izolatce i nie przewieziono jej na OIOM, gdzie można było walczyć o jej życie – dodaje Antoni Lorenc. – My nie potrafimy odpowiedzieć na żadne z tych pytań.

O odpowiedzi poprosiliśmy więc ordynatora Oddziału Pulmunologicznego Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego w Krośnie.

- Pan jesteś hiena i nie będę udzielał panu informacji – odpowiedział obcesowo dr Karol Martynek i „nie wyraził zainteresowania kontynuowaniem rozmowy”.

- Nie chcę się wdawać w metafizykę i mówić o kontaktach pozagrobowych, ale wiem, że Aneta chce, byśmy o niej dobrze pamiętali i by wyjaśniono przyczyny jej śmierci – stwierdza szwagier zmarłej. – Czy krośnieńscy lekarze, którzy mają najwyższe pensje w Polsce, zrobili wszystko co powinni? Moim zdaniem, nie.

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.