Swój niewidomy za darmo, obcy niewidomy płaci

Osoby powyżej 75. roku życia wchodząc do autobusu ZMKS, nie muszą się martwić o bilety. Dotyczy to jednak wyłącznie mieszkańców Stalowej Woli. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Komunikacyjnej wojny ciąg dalszy. Włodarze gmin sąsiadujących ze Stalową Wolą nie chcą dotować zakładu komunikacyjnego, więc mieszkańcy więcej płacą za bilety

Radni rozszerzyli zakres ulg obowiązujących przy przejazdach autobusami komunikacji miejskiej. Niewidomi, osoby powyżej 75. roku życia i dzieci poniżej 4. lat, mogą jeździć za darmo na wszystkich liniach. Ale darmowe przejazdy są tylko dla mieszkańców Stalowej Woli. Niewidomy z sąsiedniego Niska, dziecko z Radomyśla, czy senior z Rudnika musi kupić bilet. – I tak będzie, dopóki włodarze sąsiednich gmin nie zrozumieją, że komunikacja kosztuje – zapowiedział radny Jerzy Augustyn.

Ceny biletów komunikacji miejskiej są tegoroczną zmorą rajców miejskich. Do cennika podchodzili już kilka razy i za każdym efekt okazywał się mizerniejszy od stanu poprzedniego. Coraz częściej w ławach samorządowych słychać głosy o sprzedaży Zakładu Miejskiej Komunikacji Samochodowej, przez co Rada Miejska pozbyłaby się kłopotu, a w kasie magistratu zostałoby sporo milionów.

Pod koniec października miasto znów dorzuciło 3,5 mln. zł do działalności Zakładu, bo bez tych pieniędzy ZMKS by padł.

Kto nie płaci, ten nie jedzie
Pechowo dla pasażerów złożyło się, że kilka dni po tej dotacji, na kolejnej sesji samorządu radni decydowali o ulgach dla pasażerów. Ponieważ ościenne gminy nie chcą dokładać się do działalności ZMKS, rajcy Stalowej Woli rozdają ulgi wyłącznie mieszkańcom hutniczego miasta. Sąsiedzi muszą kupować pełne bilety, a kontrolerzy pilnują, by żaden pasażer od obowiązku kasowania biletu się nie uchylał. Ku zdziwieniu radnych, nawet dyrektor ZMKS apelował o bezpłatne bilety dla wszystkich niewidomych. – To niewielka grupa osób pokrzywdzonych przez życie i zakład na ich biletach nie zarobi wiele – mówił do radnych dyrektor Antoni Sokołowski. Ale rajcy byli bezwzględni i jednomyślnie głosowali za ulgami tylko dla stalowowolan.

Stalowowolski ZMKS wziął sporą dotację unijną na rozszerzenie sieci komunikacyjnej. Jego autobusy jeżdżą po drogach dwóch powiatów i samorząd Stalowej Woli liczył, że gminy do których autobusy dojeżdżają, będą partycypować w kosztach utrzymania Zakładu. Sąsiedzi, praktycznie wszyscy z wyjątkiem Pysznicy, nie mają zamiaru dokładać się. Burmistrz sąsiedniego Niska twierdzi nawet, że ZMKS dobrze zarabia na kursach do sąsiednich gmin. Trwa komunikacyjna wojna, w której orężem są kontrolerzy wyłapujący pasażerów kupujących tańsze bilety. Nie pomogły apele Rzecznika Praw Dziecka, ani groźby bojkotu czerwonych autobusów ze strony sąsiadów. Na przyszłej sesji radni spróbują uchwalić nowy cennik biletów, ale już można być pewnym, że będzie on jeszcze mniej korzystny dla mieszkających poza Stalową Wolą. – Czasy dobrych wujków się skończyły. Kto nie płaci, ten nie jedzie – rzekł jeden z radnych na zakończenie debaty o biletach, na poniedziałkowej sesji RM.

jam

do “Swój niewidomy za darmo, obcy niewidomy płaci”

  1. wiesiek

    O ile wiem słyszałem powyżej 75 roku życia każdy obywatel ma przywilej bezpłatnej jazdy środkami komunikacji miejskiej w całym kraju. Może ta Stalowa Wola nie Polskie miasto nazwę przyjęło od Tow.Stalina i obowiązują stalinowskie nakazy sprzeczne z logiką normalnych ludzi

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.