„Syberiada polska”, podstawowa lekcja historii

„Syberiada polska”, reż. Janusz Zaorski, obsada: Paweł Krucz, Adam Woronowicz, Urszula Grabowska, Marcin Walewski, Sonia Bohosiewicz. Fot. Kino Świat

Nowości filmowe recenzuje Piotr Samolewicz.

Dramat Janusza Zaorskiego zasługuje na życzliwe przyjęcie z co najmniej jednego powodu – jest pierwszym filmem o zsyłce Polaków na Syberię. Na pewno spełni swoje zadanie, jeśli zainspiruje innych twórców filmowych do podjęcia tematu kresowo-sybirskiego.

Film rodził się w bólach. Groziła mu klapa, gdy z projektu wycofali się rosyjscy koproducenci. Wreszcie powstał, po sześciu latach, za spory, jak na polskie warunki budżet kilkunastu milionów złotych i z międzynarodową obsadą. Scenariusz wykorzystuje motywy powieści rzeszowskiego pisarza Zbigniewa Dominy „Syberiada polska”, która nie jest oczywiście jedynym i najlepszym tekstem na temat gehenny Polaków na Wschodzie, ale tekstem najświeższym, który w ostatnich latach odniósł rynkowy sukces. I tak jak powieść nie budzi większych kontrowersji i została ciepło przyjęta przez Sybiraków, tak samo film nie budzi większych sporów, jest skierowany do jak najbardziej masowego odbiorcy – ma odpowiadać na jego podstawową potrzebę poznawczą – jak wyglądało życie zesłańców w krainie białego niedźwiedzia.

Solidarność zesłańców
Mamy do czynienia z akademicką robotą, opowiedzianą po kolei, prezentującą losy grupy ludzi w ich pozytywnym aspekcie, którzy mimo nieludzkich warunków nie tracą człowieczeństwa, są solidarni mimo różnic wyznaniowych i narodowościowych. Grupa obywateli II RP zostaje wywieziona z Podola na Syberię 1940 roku. W łagrze na Dalekim Wschodzie zmagają się z zimnem, głodem, ciężką pracą („kto nie pracuje, ten nie je”), tyfusem oraz wrogo nastawionymi funkcjonariuszami NKWD. Ci czysto ubrani oficerowie (za czysto, jakby przyjechali na Syberię prosto z defilady na pl. Czerwonym) mają za zadanie przekształcić „towarzyszy przesiedleńców” w nowych obywateli Kraju Rad. Sytuacja Polaków zmienia się na lepsze z atakiem Hitlera na ZSRR, a cała ich długa odyseja w 1946 roku z chwilą powrotu do Polski.

Koniec dawnej Polski
W „Syberiadzie polskiej” jest kilka udanych scen. Robi wrażenie załadunek Polaków na kolei; zamykane z hukiem drzwi wagonów towarowych wieszczą koniec dawnej Polski, dawnych Kresów. Za szczególnie piękny należy uznać gest głównego, młodego bohatera – Staszaka Doliny, obdarowującego krzyżykiem młodą Żydówkę skazaną na śmierć. To taki znak nadziei. Autentycznie bawi obozowy seans radzieckiej komedii „Świat się śmieje”. Za minus należy natomiast uznać to, że wydarzenia łączą się na zasadzie przypadku oraz że opowieść nie angażuje emocjonalnie widzów, brakuje w niej dramaturgicznej wysokiej temperatury.

Pora na Kresy
Niemniej dobrze się stało, że film w ogóle powstał. Miejmy nadzieję, że w ślad za Zaorskim pójdą inni polscy twórcy. Na filmowe odkrycie zasługują polskie Kresy z ich przebogatą, wielonarodową kulturą. A także los Polaków w Związku Sowieckim po 1920 roku, gdzie byli traktowani jako obywatele drugiej kategorii.

do “„Syberiada polska”, podstawowa lekcja historii”

  1. …Websites you should visit…

    [...]I am no longer certain the place you’re getting your information, but great topic.[...]…

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.