Sylwester „na dołku”

TARNOBRZEG. Policyjna izba zatrzymań to mało przytulne miejsce. Niestety w Sylwestra, bywa tu najwięcej „gości”

Awanturnicy stwarzający niebezpieczeństwo dla siebie i innych oraz osoby budzące zgorszenie w miejscach publicznych to główni „klienci” tarnobrzeskiej policyjnej izby zatrzymań. Rekordzista miał 6 promili!

- To przykre, ale faktycznie okres świąt i sylwestra to czas, kiedy odnotowujemy więcej interwencji, z udziałem osób nietrzeźwych – informują policjanci – Spożywamy wtedy więcej alkoholu, często w większym gronie, a niestety nie wszyscy potrafią się bawić.

Średnia ilość alkoholu z jaką awanturnicy trafiają do tzw „dołka” – pomieszczenia izby znajdują się w podziemiach komendy – mają około 2 promili. Są jednak i rekordziści. Funkcjonariusze pamiętają mężczyznę, który wydmuchał ponad 6 promili. W tym przypadku, fakt, że był w stanie użyć alkomatu był sporym sukcesem.

Jakie warunki czekają na zatrzymanych w komendzie? – Dębowe, twarde łóżka i woda. Na żadne środki na kaca zatrzymani nie mogą jednak liczyć. Czas, na jaki zostają zamknięci to około 24 h. Koszt policyjnego „hotelu” to 100 zł.

- Może wydawać się, że to dużo, ale każdy zatrzymany jest przebadany przez lekarza, gdy widzimy, że źle się czuje, także zjawia się lekarz. Trzeba też wziąć pod uwagę koszty związane z praniem pościeli i pracą osób, które pilnują zatrzymanych – informuje podkomisarz Stanisław Sekuła, naczelnik wydziału prewencji i ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Tarnobrzegu.

Naczelnik przyznaje, że rocznie w izbie ląduje około 500 osób. Zdecydowana większość to mężczyźni, chociaż trafiają się i kobiety. Jak zachowują się opuszczający „policyjny hotel”? Często dziękują za opiekę, ale „do widzenia” mówią niechętnie.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.