Syn oskarżony o uduszenie matki

Siostra zmarłej jest matką chrzestną oskarżonego. Wychodząc z sali zapytała: „Dlaczegoś Mirek to zrobił?”. Oskarżony odpowiedział jednak tylko: - Ja tego nie zrobiłem. Fot. Bogdan Myśliwiec
Siostra zmarłej jest matką chrzestną oskarżonego. Wychodząc z sali zapytała: „Dlaczegoś Mirek to zrobił?”. Oskarżony odpowiedział jednak tylko: – Ja tego nie zrobiłem. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. – Mówił, że uderzył mamusię, ona upadła i dusił ją na podłodze. Potem położył ją na łóżku i wyszedł – zeznaje policjant. Oskarżony zaprzecza, twierdząc, że to paradoks.

On nie mówił o niej inaczej niż mamusia. Ona chwaliła go jako syna i nauczyciela. W Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces 47-letniego Mirosława Ch., którego prokuratura oskarża o zabójstwo 73-letniej matki. Z relacji kolejnych świadków wynika, że relacje łączące oskarżonego ze zmarłą były bliskie, ale i trudne.

Zdarzenia objęte aktem oskarżenia miały miejsce 12 stycznia 2013 roku oraz obejmują okres trzech miesięcy wstecz, kiedy to, zdaniem oskarżyciela publicznego, 43-letni Mirosław Ch. miał znęcać się nad matką.

We wtorek (15.10.) przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu zeznawali policjanci, którzy jako pierwsi rozpytywali zatrzymanego Mirosława Ch. po tym, jak stwierdzono zgon jego matki.

Policjanci nie pamiętali szczegółów trwającego kilkadziesiąt minut rozpytania, ich zeznania nie do końca się pokrywały, ale zasadniczo nie stały w sprzeczności ze sobą.

Z relacji policjantów wynika, że Mirosław Ch. w chwili zatrzymania był pijany. Niemożliwe było więc jego przesłuchanie, a jedynie rozpytanie na okoliczność śmierci matki.

Cały czas mówił o niej mamusia
– Oskarżony po przywiezieniu na komendę mówił, że jest niewinny i żeby go wypuścić do domu. Potem po około półgodzinie zaczął tak jakby trzeźwieć i powiedział, że 12 stycznia wstał około 6 rano, bo planował posprzątać dom, potem poszedł po piwo do sklepu, kupił trzy butelki mocnego. Gdy wypił około półtora piwa, zaczęła się kłótnia z matką. Mówił, że mamusia czepiała się go o życie, o to, że się rozwiódł, że za dużo pije. Doszło do tego, że ją uderzył. Ona upadła, wtedy on ją dusił. Po wszystkim położył matkę na łóżku, które stało obok, i wyszedł z pokoju. Gdy po pewnym czasie wrócił do pokoju, matka się nie ruszała i wyglądała jakby nie żyła – relacjonował policjant. – Potem pod koniec rozpytania oskarżony znów się wszystkiego wypierał i mówił, żeby go wypuścić. Zapamiętałem jeszcze, że on cały czas mówił o matce “mamusia”, nawet wtedy, gdy przyznawał się, że ją dusił.

Drugi z mundurowych, który sporządził notatkę z rozpytania Mirosława Ch. nie ujął w niej, że mężczyzna zmieniał wyjaśnienia oraz że zaprzeczył na koniec wszystkiemu, co wcześniej powiedział. Nie pamiętał, czy pouczył go co do prawa do odmowy składania wyjaśnień.

Wszedł do sklepu boso, w slipach i koszuli
Wśród przesłuchanych była także sprzedawczyni ze sklepu, w którym nieraz robił zakupy Mirosław Ch. Kobieta nie pamiętała, czy feralnego dnia mężczyzna był u niej w sklepie, ale przyznała, że pamięta go jako klienta. Wspomniała, że zdarzyło się, że wszedł kiedyś do sklepu boso, w samych slipach i rozpiętej koszuli. Na głowie miał czapkę.

– Był pijany, przestraszyłam się go i kazałam mu iść do domu. Postał chwile na progu i wyszedł ze sklepu. Z tego co pamiętam, to nieraz był trzeźwy i zadbany jak robił zakupy, ale zdarzały się i takie sytuacje, że przychodził pijany i wyglądał źle. Zakupy robił różne, ale piwo i wódkę też kupował, czasami pół litra, czasami 0,7 – zeznawała kobieta. – Jego matkę widziałam może raz i to dawno.

“Dlaczegoś Mirek to zrobił?”
Wśród świadków, którzy stawili się w sądzie była także siostra zmarłej 73-latki. Kobieta przyznała, że przez lata miała z siostrą bliski kontakt, że zmarła była bardzo kontaktową i otwartą osobą. Wszystko zmieniło się po udarze, jakiego doznała w 2010 roku.

– Gdy Mirek wziął siostrę do siebie, nasze kontakty się urwały – mówiła kobieta. – Nie byłam u niej nigdy, bo przez telefon powiedziała, żebyśmy jej nie odwiedzali, bo Mirek nas wyrzuci. Przez telefon rozmawiałam z siostrą sporadycznie. Nie żaliła się w sumie na Mirka. Żałowała go, że “on taki biedny, musi się nią zajmować, chwaliła, że jest takim dobrym nauczycielem”. Rozmawiałam z siostrą tylko wtedy, gdy Mirek do nas dzwonił, sama nie miałam do niego numeru. Nie miałam także adresu, chociaż prosiłam siostrę, by mi go podała, ale ona odpowiedziała tylko wtedy na to “no”. Brakowało mi siostry w tych ostatnich latach, a teraz jedyne, co mogę dla niej zrobić, to dać na mszę.

Ciąg dalszy procesu za miesiąc. Przesłuchani zostaną wówczas biegli z zakresu medycy sądowej oraz psycholog.

Małgorzata Rokoszewska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments