Szanse na play-offy zostały zminimalizowane

– Jeśli będziemy w czwórce będzie dobrze, jeśli zabraknie w niej dla nas ostatecznie miejsca, to nic się nie dzieje. To jest dla nas sezon organizacyjny – podkreśla Grzegorz Leśniak, prezes Wilków Krosno. Fot. Paweł Bialic

ŻUŻEL. 2.LŻ. Rozmowa z GRZEGORZEM LEŚNIAKIEM, prezesem Wilków Krosno m.in. o planach na dalszą część obecnego sezonu, przygotowaniach do kolejnego i współpracy z ZKS Stalą Rzeszów.

– W wyniku tej porażki szanse na play-offy zostały zminimalizowane. Wprawdzie jeszcze jakieś światełko jest ale teraz już nie wszystko zależy tylko od nas – mówi po porażce z Power Duck Iveston PSŻ Poznań Grzegorz Leśniak, prezes Wilków Krosno.

– Drużyna z Poznania rzeczywiście jest taka mocna, czy to Wilki miały w niedzielę słabszy dzień?

Dwóch sponsorów tytularnych i potężna dotacja z miasta to dowód na to, że ta drużyna była budowana na awans, co Poznań potwierdził w Krośnie. Nie wiem, czy nadal nie jest on głównym faworytem do jazdy w przyszłym sezonie w Nice 1.LŻ?

Usprawiedliwieniem krośnieńskich żużlowców nie może być chyba nawet awaria polewaczki…

– Taka sytuacja przytrafiła nam się pierwszy raz w tym sezonie, a przecież znane są przypadki, że w trakcie jednego meczu potrafiły się zepsuć dwie, czy nawet trzy polewaczki. Nie można zatem mieć jakiś pretensji czy złościć się na to, że się zepsuła polewaczka. Dała po prostu o sobie znać złośliwość rzeczy martwych, ale to się zdarza. Awarii uległa skrzynia biegów i lada dzień będzie ona naprawiona. Byliśmy zabezpieczeni nawet na taką ewentualność i pomogła nam straż pożarna.

– Dziwi jednak tłumaczenie niektórych żużlowców Wilków, narzekających na zmieniający się stan toru przy ul. Legionów…

– Warunki torowe może się i zmieniały ale dla jednej i drugiej drużyny były takie same. Zawodnicy mieli zatem równe szanse. Jako prezes klubu mogę tylko przeprosić kibiców i naszych wszystkich sympatyków za tę porażkę. Wygrywany razem ale również i razem przegrywany. Zawodnicy muszą zaś przemyśleć, co zrobili źle. Myślę, że każdy z nich zdaje sobie sprawę, co ma do poprawy. Na pewno wnioski zostaną wyciągnięte, a na głębszą analizę przyjedzie czas po sezonie.

– To, co z pewnością mogło również martwić, to frekwencja podczas niedzielnego meczu…

– Frekwencja rzeczywiście była najniższa w tym sezonie, ale i tak była wyższa, niż w ubiegłych latach na meczach KSM-u. Z pewnością na taką, a nie inną frekwencję wpływ miała niedzielne pogoda. W cieniu było 35 stopni, a na odkrytej trybunie było grubo ponad 40 stopni. Wiele osób po prostu nie było w stanie przyjść na stadion, choćby ze względu na stan zdrowia. Inni wybrali wizytę nad wodą. Ci, którzy jednak pojawili się na meczu, znowu byli świadkami dużych emocji. Nawet już żartujemy sobie, że musimy chyba zapisać gdzieś w naszym regulaminie, że mecze Wilków zawsze rozstrzygają się wyścigach nominowanych. Tak więc dramaturgia jest do samego końca. Doszliśmy rywali na 3 punkty przed biegami nominowanymi. Te, nad czym bardzo ubolewamy, jednak zupełnie nam nie wyszły.

– Czasu na rozpamiętywanie porażki ze „Skorpionami” nie ma za wiele, bowiem już w niedzielę Wilki czeka mecz w Opolu, gdzie o punkty będzie jeszcze trudniej…

– Opole, obok Poznania było przed sezonem głównym kandydatem do awansu. W trakcie sezonu, do tej dwójki dołączył zespół z Bydgoszczy. Mamy zatem wielką trójkę 2. Ligi Żużlowej i jedno wolne miejsce w fazie play-off…

– … do którego kandydują zespoły z Krosna i Piły…

– Dokładnie. Cały czas jest dwóch kandydatów do tego ostatniego miejsca w play-offach. Układ jest taki, że może się to wszystko wyjaśnić dopiero 7 lipca. Jeśli będziemy w czwórce będzie dobrze, jeśli zabraknie w niej dla nas ostatecznie miejsca, to nic się nie dzieje. To jest dla nas sezon organizacyjny i to cięgle podkreślamy.

– O tym, że pod względem organizacyjnym został zrobiony milowy krok w porównaniu do poprzednich lat, chyba nikogo nie trzeba specjalnie przekonywać…

– Myślę, że pod tym względem pokazaliśmy, że potrafimy działać tak, by wszystko na stadionie funkcjonowało jak należy: by była dodatkowa oprawa, strefa kinder dla dzieci oraz inne atrakcje, jakich w Krośnie do tej pory na żużlu nie było. Zależy nam również na tym, aby zespół był należycie przygotowany, bowiem zawodnikom niczego nie brakuje. Wszystkie należności są regulowane na bieżąco. Zawodnicy wręcz z zaskoczeniem przyjmują to, że tak to wygląda. Kilku z nich podkreśla, że jeszcze nigdy w historii swojej kariery nie spotkało się z taką sytuacją, by być na bieżąco, po każdym meczu rozliczonym. Tak jest właśnie w Krośnie i tak będzie na pewno do końca sezonu, bo przejrzystość finansowa i zachowanie jej stabilności jest dla nad priorytetem. Chcemy ten sezon zamknąć na zero i jak najszybciej rozpocząć prace organizacyjne przed kolejnym, w którym będziemy chcieli walczyć być może o coś więcej.

– W obecnym sezonie widać, że Krosno żyje speedwayem. Jakie ma to przełożenie na działalność szkółki żużlowej?

– Jest dwóch adeptów, którzy z każdym treningiem czynią coraz większe postępy. Mowa tu o Kacprze Przybylskim i Tymonie Tomiaku. Ten pierwszy jest starszy i już w tym roku może przystąpić do egzaminu na certyfikat żużlowy. Plan jest taki, by jesienią tego roku do takowego przystąpił. Początkiem lipca chcemy zakupić do szkółki motocykl dla pozostałych adeptów, bowiem jest kilku, którzy dopiero chcą zacząć jeździć. Od lipca planujemy też dwa treningi w tygodniu, tak więc ta intensywność się zwiększy.

– Na torze przy ul. Legionów w Krośnie trenują nie tylko adepci Wilków ale również Stali Rzeszów…

– Sekcja żużlowa ZKS Stali Rzeszów jeszcze w kwietniu zwróciła się do nas z prośbą o możliwość treningów jej adeptów w Krośnie. Stadion w Rzeszowie z różnych powodów cięgle nie jest dostępny dla żużlowców. Stal w rewanżu zaoferowała treningi na torze przy ul. Hetmańskiej. Mamy zatem zaproszenie do Rzeszowa i to jest bardzo dobre dla adeptów, którzy będą mieli okazję poznać geometrię i nawierzchnię dwóch różnych torów. To będzie z pożytkiem zarówno dla Wilków jak i Stali Rzeszów. Zajęcia będzie prowadził ten sam trener czyli Janusz Ślączka, a koszty treningów dzieli na pół, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem.

– Kiedy zatem pierwsze treningi w Rzeszowie, gdzie od Wielkanocy na próżno wyczekiwać ryku żużlowych maszyn?

– ZKS Stal Rzeszów musi jeszcze przystąpić do przetargu na ich organizację. Pierwsze treningi na torze w Rzeszowie najszybciej będą możliwe jednak dopiero w połowie lipca. Teraz nawet nie ma na nim części bandy, która została rozebrana na potrzeby budowy sceny na Europejski Stadion Kultury i późniejszą galę boksu.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
jan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
jan
Gość
jan

u pana Nawrockiego też było płacone na bieżąco, i w ogóle wszystko przypomina klub z Rzeszowa z zeszłego roku…a frekwencja to nie wina pogody, tylko zwyczajnie kibice nie są głupi i nie wierzą w bajki pana prezesa