Szarża jak w amerykańskim filmie

STALOWA WOLA. Pijany Krakus próbował uciec naszym policjantom. Nie dał rady, ale o mały włos nie spowodował tragedii.

W poniedziałek w nocy, osobowa mazda mknęła z dużą prędkością ulicami Stalowej Woli. Ścigały ją policyjne radiowozy. Uciekinierzy wpadli w policyjną pułapkę na ul. Okulickiego, po przejechaniu kilku kilometrów w szaleńczym pędzie.

W poniedziałek ok. godz. 21.30, w centrum Pysznicy dwóch młodych mężczyzn zaczepiło przechodnia. Bili go pięściami i kopali, po czym wsiedli do mazdy i odjechali. Ktoś widział to zajście i zawiadomił policję. Policjanci próbowali zatrzymać mazdę na wylotówce z Pysznicy, ale kierowca dodał gazu i odjechał w kierunku niedalekiej Stalowej Woli.

Na czerwonych światłach, byle dalej

Na ulicach hutniczego miasta policjanci próbowali kilka razy zatrzymać mazdę. Jej kierowca nic nie robił sobie nie tylko ze znaków dawanych przez policjantów, ale też ignorował wszelkie zasadu ruchu drogowego. Mazda mknęła ul. Poniatowskiego, KEN i Okulickiego, siejąc popłoch i zmuszając innych kierowców do ucieczki na chodniki. Przez trzy skrzyżowania przejechała na czerwonym świetle. Kierowca dał za wygraną dopiero, gdy wjechał w wąską ul. Okulickiego.

Załoga mazdy nie reagowała na polecenia wyjścia z samochodu. Policjanci obezwładnili kierowcę i pasażerów. Wszyscy byli pijani. 28-letni kierowca z Krakowa miał 1,3 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu i sądowy zakaz prowadzenia pojazdów do sierpnia tego roku. Równie agresywny, 18-letni pasażer ze Stalowej Woli, był jeszcze bardziej pijany i obaj wylądowali w areszcie. Do domu zwolniona została tylko pasażerka, która zachowywała powściągliwość w stosunku do policjantów.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.