Szarża „Okonia” dała zwycięstwo!

Para Nicki Pedersen (kask żółty) i Dawid Lampart (kask biały) w meczu ze Startem przywiozła m.in. dwa podwójne zwycięstwa. Fot. Wit Hadło

ENEA EKSTRALIGA. Drugi wyjazdowy mecz i druga wygrana PGE Marmy Rzeszów.

Z dwoma punktami wracają z Gniezna żużlowcy PGE Marmy Rzeszów. Spotkanie z beniaminkiem Enea Ekstraligi trzymało w napięciu do samego końca. Zwycięstwo ekipie Dariusza Śledzia zapewnił w ostatniej gonitwie wieczoru Rafał Okoniewski, który na dystansie wyprzedził Sebastiana Ułamka i dowiózł do mety bezcenne trzy punkty.

Kluczem do zwycięstwa rzeszowian w pierwszej stolicy Polski był wyrównany skład. Poza Łukaszem Kretem punktowali wszyscy, jednak trudno było znaleźć pewniaka, bowiem dobre biegi rzeszowscy żużlowcy przeplatali słabymi.

Przebudzenie Lamparta
Rzeszowianie rozpoczęli wyśmienicie. W inauguracyjnej gonitwie para Nicki Pedersen – Dawid Lampart pognała do mety po 5 punktów. O ile jeszcze postawa Duńczyka nie była dla nikogo zaskoczeniem, o tyle 2 „oczka” słabo prezentującego się w tym sezonie Lamparta były wielką niespodzianką. W kolejnych biegach rzeszowianie niestety nie wychodzili już tak dobrze ze startu i o swoje musieli walczyć na dystansie. Sztuka ta udała się m.in. Juricy Pavlicowi i Grzegorzowi Walaskowi. W ekipie Startu w pierwszej fazie zawodów formą zaskoczył Oskar Fajfer, który po swoich dwóch wyścigach miał już na koncie 4 „oczka”, a w biegu juniorów utarł nosa bardziej doświadczonemu młodzieżowcowi PGE Marmy, Łukaszowi Sówce. Po 4. biegach był remis 12-12 i zawody rozpoczynały się niejako od początku.

Jak w kalejdoskopie
W dalszej fazie meczu prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie i konia z rzędu temu, kto wytypował zwycięzcę kolejnego wyścigu. Wiele działo się także na torze: Nicki Pedersen jak dziecko dał się ograć na dystansie Matejowi Zagarowi i przyjechał do mety dopiero trzeci, a chwilę później Walasek do spółki z Łukaszem Sówką przywieźli z kolei za swoimi plecami najsłabszą parę Startu (B. Pedersen – P. Świderski) i górą w całym meczu ponownie była PGE Marma (20-22). Goście poszli za ciosem i znowu wygrali podwójnie. W tym momencie strata Startu wynosiła już 6 punktów i trener Lech Kędziora błyskawicznie zdecydował się na podwójną rezerwę taktyczną (Zagar – Ułamek), która zakończyła się połowicznym sukcesem (4-2). Para liderów beniaminka wystąpiła także w kolejnym, 10. biegu i doprowadziła do remisu (30-30).

Lepiej niż u Hitchcocka
Jeszcze po 12 biegach górą byli gospodarze (37-35). Podwójna wygrana Walaska i Pavlica pozwoliła rzeszowianon mieć komfort dwóch punktów przed decydującymi wyścigami. W nich emocje sięgnęły zenitu, a chwilę później naszym zespole zapanowała ogromna radość!

mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.