Szef kombinuje, system losuje?

- Korczowa to strategiczne, największe przejście Podkarpacia. Nasi informatorzy twierdzą, że wśród celników działa tu i rządzi "grupa lubaczowska". Fot. Monika Kamińska

KORCZOWA, PRZEMYŚL.  – Skoro na przejściu nic złego się nie dzieje, to dlaczego jest tam prowadzone postępowanie? – pytają ironicznie korczowscy celnicy.

Nasze publikacje na temat sytuacji na przejściu granicznym w Korczowej i panujących tam między celnikami stosunków cieszą się sporym zainteresowaniem wśród celniczej braci. Funkcjonariusze czytają, komentują i sami piszą. Do nas. To od nich dowiedzieliśmy się, że w przemyskim Urzędzie Celnym toczy się postępowanie w sprawie opisywanych przez nas kilka miesięcy temu „przekrętów” z rotacjami na granicy w Korczowej. – Informatyk przyznał, że na polecenie przełożonych „zabierał” i „przyznawał” w systemie uprawnienia celnikom, którzy je mają – zdradził nam nasz informator. – A wiceszef OC w Korczowej ma uprawnienia drugiego administratora – dodali.  Przemyska Izba Celna przyznaje, że sprawa jest badana, ale nie wskutek naszych publikacji, a jej szczegółów nie możemy poznać.

Kiedy na początku zeszłego roku zaczęto na przejściach granicznych wprowadzać system komputerowy mający wyznaczać poszczególnych celników dostępnych na zmianie na dane stanowiska służby, wydawało się, że skończą się bodaj podejrzenia o to, że kierownicy zmian i ich zastępcy kierują „swoich” na strategiczne i, co tu dużo mówić, intratne miejsca. A wcześniej, nie ma co kryć, takie podejrzenia ze strony celników były. – Podejrzenia? – celnicy z Korczowej, z którymi rozmawiamy uśmiechają się ironicznie. – To żadne tam podejrzenia, tylko fakty – twierdzą. – „Bracie” i „Matołek”  (kierownik OC w Korczoweji i jego zastępca przyp. autora) wyznaczali regularnie swoich kolegów z tzw. „grupy lubaczowskiej” na strategiczne stanowiska na zmianach – utrzymują funkcjonariusze. – Sądziliśmy, że komputerowy dobór to ukróci, ale szybko przekonaliśmy się, że nie do końca, bo dość łatwo go „obejść” – dodają.

System sobie, ludzie sobie
„Obejście” rotacji komputerowej okazało się być, zdaniem naszych informatorów, bajecznie łatwe. – System ma wyznaczać losowo celnika na dane stanowisko na zmianie – tłumaczą. – Ale losuje go z dostępnej grupy o określonych uprawnieniach. Wystarczy, że wprowadzający dane, najczęściej informatyk, pominie przy niektórych funkcjonariuszach ich uprawnienia i już system nie bierze go pod uwagę w losowaniu – wyjaśniają celnicy. Ich zdaniem takie praktyki były stosowane przez „Matołka” i „Bracie” często. Po co? – To jasne, żeby system losował na strategiczne stanowiska, na przykład „kanał” z kolesi z „grupy lubaczowskiej”, do której przecież „Matolek” i „Bracie” należą – mówią wprost funkcjonariusze. A jeśli się nie uda? – No to też da się „obejść” – zapewniają- Bo kierownictwo zmiany może w każdej chwili przenieść celnika ze stanowiska na stanowisko – twierdzą. Jak się dowiedzieliśmy takie „przenosiny” są możliwe w sytuacji uzasadnionej potrzeby. – Tak, jasne- śmieją się celnicy. – Tylko, kto sprawdza potem czy potrzeba była i jaka? – pytają ironicznie.

Zeznania informatyka
O tych, delikatnie mówiąc, wątpliwościach co do działania prawidłowo i bez ingerencji w system rotacyjny, pisaliśmy już jakiś czas temu. Teraz, jak dowiedzieliśmy się od naszych informatorów, w prowadzonym w UC w Przemyślu postępowaniu dyscyplinarnym przeciw celnikowi z Korczowej o pseudonimie „Mały Rycerz”   przesłuchano informatyka zajmującego się wdrażaniem systemu rotacyjnego i jego obsługą na przejściu w Korczowej. Według naszych informacji miał on zeznać, że już w czasie testowania systemu rotacji, a był on przecież testowany na „żywym organizmie”, czyli podczas normalnie działających na granicy odpraw, na ustne polecenie szefostwa OC, to jest „Matołka” i „Bracie” wprowadzał on zmiany w uprawnieniach funkcjonariuszy dostępnych na danej zmianie. Potem miał to czynić także, tyle, że już na polecenie pisemne kierownika OC i jego zastępcy. – Informatyk zeznał co zeznał, bo przecież trudno, żeby sam głowę za nich podłożył -  mówią nasi informatorzy.

Wszystko ok.?
O zeznania informatyka zapytaliśmy pisemnie dyrektora przemyskiej Izby Celnej, Piotra Daniela. Ten zaprzeczył, by toczące się postępowanie zostało wszczęte w związku z
publikacjami na ten temat. – Postępowanie to zostało poprzedzone czynnościami wyjaśniającymi z okresu przed publikacjami, które pojawiły się na łamach prasy – napisał do nas dyrektor Daniel. Nie potwierdził też posiadanych przez nas informacji dotyczących zeznań informatyka, ale też im nie zaprzeczył, bo…- Jednocześnie chcąc odnieść się do „zeznań informatyka dotyczących systemu rotującego” informuję, że są to informacje pozyskane w ramach postępowania dyscyplinarnego i stanowią dowód w sprawie. Z uwagi na to, że postępowanie jest w toku, nie możemy przekazać żadnych informacji w tym zakresie” – zauważył szef przemyskiej IC.  Dodatkowo poformował nas także, że (…)” Ze względu na zajmowane stanowiska, kierownik Oddziału Celnego w Korczowej i jego zastępca posiadają uprawnienia do przydzielania lub zabierania uprawnień do pełnienia służby na poszczególnych stanowiskach” – czytamy w odpowiedzi dyrektora na nasze pytania.  “Uprawnienia nadawane poszczególnym funkcjonariuszom nadawane są na podstawie ważnych ukończonych kursów i szkoleń, a także uwzględniają specyfikę pracy na stanowiskach oraz zapotrzebowanie kadrowe” – sprecyzował P. Daniel.

„Zabieranie” po uważaniu?
- Ciekawe z kogo pan dyrektor chce zrobić „balona”? – śmieją się celnicy, z którymi rozmawiamy. – Przecie to wiadomo, że szefostwo OC może te uprawnienia „zabierać” i „dodawać” zależnie od posiadanych szkoleń i kursów – mówią. – Rzecz w tym, że „Bracie” i „Matołek” „zabierają” po uważaniu – przekonują. – A to „uwzględnienie specyfiki pracy na stanowiskach oraz zapotrzebowanie kadrowe”, to uwzględnienie kto jest „lubaczowiakiem”, a kto nie i do czego się na zmianie przyda – dodają celnicy.
My nie wiemy, czy i kto chce kogo „zrobić w balona” i dlaczego. Zdziwieni jesteśmy tylko, że wobec celnika z Korczowej toczy się postępowanie dyscyplinarne i padają pytania o rotacje, a przecież w Korczowej nic złego się, jak nas zapewnia szefostwo przemyskiej IC nie działo i nie dzieje.

Monika Kamińska

do “Szef kombinuje, system losuje?”

  1. Informatyk

    Jak się nie mylę to taki system, który się zajmuje rotacją wszelkie zmiany uprawnień zapisuje w historii – kto komu jakie uprawnienia dał czy zabrał z dokładną datą, godziną, podejrzewam nawet, że każda taka operacja musi być opisana z jakiego powodu, itp. Gdyby takie zmiany występowały nagminnie to już dawno zajęłyby się tym inne służby a nie jakieś izbowe postępowanie dyscyplinarne.

  2. Jano

    Widzę że im bliżej Euro 2012 tym większa bitka o stanowiska na granicy, czyżby chcieli brać w łapę jak Ukraińcy ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.