Szemrane gwiazdy z przejścia w Korczowej

Wciąż są tacy, którzy uparcie zaprzeczają istnieniu "grupy lubaczowskiej". Tymczasem pojawiają się kolejne informacje dotyczące jej działania.

Dziennikarskie śledztwo odsłania kolejne tajemnice „grupy lubaczowskiej” z polsko-ukraińskiej granicy.

Jest takie znane porzekadło: „Im dalej w las, tym więcej drzew”. W przypadku naszego śledztwa dziennikarskiego dotyczącego celniczej „grupy lubaczowskiej” można by je sparafrazować na: „Im więcej piszemy, tym więcej się dowiadujemy”. Sypią się kolejne informacje, pseudonimy, opisy sytuacji z dnia dzisiejszego i sprzed lat. Jak na coś, czego nie ma, „grupa lubaczowska” jest bardzo dobrze znana i chętnie o niej opowiadają celnicy, a także zwyczajni „cywile”, którzy o jej działaniach wiedzą od dawna.

„Szrama”, „Maniek” , „Czempion”, „Brudas”, „Mecenas” – to kolejne gwiazdy z „grupy lubaczowskiej”. Grupy, której istnieniu na korczowskim przejściu granicznym niektórzy zaprzeczają. Inni przeciwnie, nie tylko „wierzą” w to, że „lubaczowiacy” rządzą przejściem, ale potrafią nawet opowiedzieć, jak działała kiedyś i działa teraz.  My natomiast przedstawiamy dalszą część „sagi grupy lubaczowskiej” naszym Czytelnikom.

Jak już wcześniej pisaliśmy, według relacji naszych informatorów, „grupa lubaczowska” miała powstać zaraz po otwarciu korczowskiego przejścia granicznego. A tworzyć ją mieli funkcjonariusze celni z Lubaczowa i okolic. Padały już takie pseudonimy, jak „Car”, Matołek” i „Bracie”. Po tym, jak ktoś zaczął pisać dokładne donosy na temat działania grupy, miała ona zostać rozbita, a jej członkowie „rozparcelowani” do innych oddziałów celnych przemyskiej Izby Celnej. Niedawno jednak, jak zostaliśmy poinformowani, „lubaczowiacy” triumfalnie powrócili na przejście w Korczowej. – Owszem, są w niej zmiany – mówi dobrze poinformowany celnik. – Niektórzy pozamieniali się rolami – wyjaśnia. – Na przykład? Na przykład „Szrama” i „Maniek” – tłumaczy cierpliwie.

“Szrama” i “Maniek” działają razem od lat

„Szrama” był przed laty kierownikiem zmiany. Jego podwładny „Maniek” miał szukać „ofiary” z większą ilością kontrabandy. – Szło głównie o cygary i alkohol – mówi kolejny „wtajemniczony” w sprawy „lubaczowiaków” celnik. Opowiada, jak „Maniek” złapawszy „ofiarę” odprowadzał ją do „Szramy” i posłusznie znikał. – A „Szrama” uświadamiał delikwentowi, że zabiorą mu samochód służący do przemytu i zapłaci wysoką grzywnę – tłumaczy funkcjonariusz. – Wystraszony przemytnik zwykle proponował sporą kasę za „odpuszczenie winy” – wspomina. Kasa miała trafiać do kieszeni „Szramy „, a on łaskawie dzielił się z „Mańkiem”. Tak to działało 10 lat temu – wspominają funkcjonariusze celni. – Teraz troszkę hierarchia się pozmieniała, ale ludzie są ci sami  i wiedzą, co robić – dodają z przekąsem. Celnicy opowiadają, że „Maniek” teraz może kontrolować „Szramę”, bo awansował. Ale tego nie robi, bo przecież pamięta, kto się z nim dzielił. Teraz on się dzieli, na przykład informacjami, kiedy będzie nieczynny rentgen. – „Szrama” dobrze wie, jak tę informację wykorzystać, a kasa płynie – opowiada celnik, który sam o sobie mówi, że ma okazję to wszystko obserwować. – Ręka rękę myje, „lubaczowiak lubaczowiaka” kryje – dodaje.

- A co wyprawiają „Brudas” i „Mecenas”! – wtóruje mu kolega. – Biorą kasę od przemytników jeszcze przed załatwieniem sprawy. Jeśli nie załatwią, to i tak nie oddadzą – relacjonuje kolejny celnik. -  Po przejściu błąkają się oszukani przez nich Ukraińcy i wypytują, kiedy „Brudas” i „Mecenas” będą w pracy. Żenada, człowiek oczami świeci za takich  – dodaje.

A “Latarnia” ?

Zdaniem naszych rozmówców takie zachowanie jest tolerowane przez „wierchuszkę” na przejściu. – Taki „Atrament” vel „Latarnia” na przykład też ma ciekawą przeszłość i teraźniejszość – opowiada kolejny zorientowany funkcjonariusz. – Ksywkę „Latarnia” ma stąd, że jako zwykły „col” (szeregowy celnik w żargonie celniczym przyp. autora) wziął od podróżujących autokarem Rumunów łapówkę w postaci …żyrandola – śmieje się celnik. – Ale już za  „właściwe” układanie grafików służby dostał w prezencie samochód – dodaje. Grafiki „Latarnia” miał układać tak, żeby zainteresowani pracowali razem, bo prowadzili różne interesy na granicy. – A taki „Katani” na przykład? Pracował prawie zawsze na kanale i tam bezwzględnie rabował Ukraińców i nagle z kanału dostał „kopa”, w górę – precyzuje inny „col”.  Znany nam już „Bracie” pracował podobno wcześniej z „Latarnią” i razem robili interesy na mięsie, które oficjalnie jechało jako materiały budowlane.

  Celnik z Korczowej: – Nie ma żadnej “grupy lubaczowskiej”

- To, co opowiadają prasie ci, pożal się Boże, celnicy, to jakaś kompletna bzdura – zaprzecza wszystkiemu starszy celnik z Korczowej. – Pseudonimy mają prawie wszyscy celni i te, które słyszę od dziennikarzy, może już słyszałem – dodaje. – ale o tych niby powiązaniach tych funkcjonariuszy w jakąś „grupę”, nic nie wiem – podkreśla. – Takie opowiadanie dziennikarzom o swoich domysłach robi złą robotę i wyrabia złą opinię o wszystkich celnikach – dodaje oburzony funkcjonariusz. – Baju, baju – odpowiadają na to nasi rozmówcy. – Jeśli ten człowiek nigdy nie słyszał, nie widział, co tam się dzieje, to albo tam nie pracuje, albo udaje ślepego i głuchego – mówią z naciskiem. – A złą opinię celnikom wyrabiamy nie my, tylko ci właśnie, o których mówimy! Co? Jak nie będziemy mówić, to będzie lepiej? A może po prostu trzeba się wkręcić do „lubaczowiaków”? – żartują

Monika Kamińska

do “Szemrane gwiazdy z przejścia w Korczowej”

  1. brigada ua

    dobrze robią ze biora kazdy by brał ile wlezie.

    interes musi się krecic.

    • NIKI

      WIEM JAK WYGLĄDA SYTUACJA W KORCZOWEJ,TO ZE CELNICY BIORĄ TO JEST OCZYWISTE,NIE MIAŁBYM ŻALU O TO,GDYBY I ODE MNIE CHCIELI WZIĄĆ,NIESTETY NIE MAM UKRAIŃSKIEGO PASZPORTU A OD POLAKA NIE WEZMĄ,WYCIĄGNĄ PAPIEROSKI I DADZĄ MANDAT,BO PRZECIEŻ NA KIMŚ WYNIKI TRZEBA ROBIĆ,POLAK PRZECIWKO POLAKOWI.TAK BYŁO JEST I BĘDZIE.A UKRAIŃSKIE SŁUŻBY CELNE POLAKA I UKRAIŃCA TRAKTUJĄ RÓWNO,I MAM DO NICH DUŻY SZACUNEK ZA CO,A POLACY TO RASIŚCI,NAWET GORZEJ,BO SWEGO ‚”POGRYZĄ” A OBCEGO PUSZCZA…..

  2. bob

    Po co jest w ogole sa granice , co i kogo ona ma rozgraniczac . Lepszych od gorszych ??? .
    20 lat temu narod polski byl odgrodzony od ” zachodu ” – teraz sam powiela ten nonsens. Ludzie nie chca byc dzieleni , ogradzani .Ten podzial to wymysl chorych politykow i stad ta degrengolada na granicach

  3. irek

    wszysscy brali i brac beda tylko ryba anie bieerze

  4. jan

    JanuszW.- Bracie i MariuszF-Maniek, otrzymali wyróżnienia w czwartek od szefa Słuzby Celnej

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.