Szkolne sklepiki sprzedają dopalacze?

Ośmioletni Amadeusz z Rzeszowa codziennie kupuje w sklepiku szkolnym słodycze. Czy zawierają one dopalacze, wykaże kontrola. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Cukierki z barwnikiem działającym na dzieci odurzająco są całkowicie legalne. Można je kupić nawet w szkolnym sklepiku.

Niektóre barwniki obecne w cukierkach, żelkach czy lizakach działają podobnie jak dopalacze powodują bowiem, że dzieci są pobudzone i rozkojarzone. Okazuje się jednak, że zarówno policja jak i sanepid mają związane ręce i nie mogą interweniować. Szkodliwe barwniki są bowiem całkowicie legalne (nie zostały wymienione w ustawowej tabeli substancji zakazanych). Słodycze zawierające takie “dopalacze” jak E 110 (żółcień pomarańczowa), E 104 (żółcień chinolinowa), E 122 (azorubina/karmoizyna), E 129 (czerwień allura), E 102 (tartrazyna), E 124 (pąs 4R) są więc sprzedawane zgodnie z prawem.

Sami niejednokrotnie kupujemy swoim pociechom, bo który rodzic wrzucając cukierki do koszyka patrzy na ich skład?

Sanepid robi co może

- W regionie przeprowadzono 191 kontroli sklepików szkolnych, bufetów, hurtowni spożywczych, podczas których szczególny nacisk położono na znakowanie słodyczy pod kątem obecności barwników z tzw. grupy southampton (E 110 żółcień pomarańczowa, E 104 żółcień chinolinowa, E 122 azorubina/karmoizyna, E 129 czerwień allura, E 102 tartrazyna, E 124 pąs 4R) – mówi Dorota Gibała, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej Rzeszowie. – Ocena oznakowania opakowań słodyczy będących w ofercie sklepików szkolnych wykazała, że niektóre słodycze, mimo, że posiadały w składzie barwniki należące do tak zwanej grupy Southampton nie posiadały wymaganego ostrzeżenia na etykiecie “produkt może mieć szkodliwy wpływ na aktywność i skupienie uwagi u dzieci”. I nie były to tylko produkty chińskie.

Mamy rodzimego producenta

Na terenie województwa podkarpackiego ustalono jednego producenta wyrobów cukierniczych, który nieprawidłowo znakował ww. wyroby. – Przeprowadzono kontrolę sanitarną ww. firmy, w trakcie której ustalono, że wyroby nie posiadają informacji o szkodliwym ich wpływie na aktywność i skupienie uwagi u dzieci – mówi rzecznik sanepidu. – Aktualnie trwa akcja wymiany wyrobów u kontrahentów na wyroby posiadające odpowiednie znakowanie. Nałożono decyzję administracyjną nakazującą wycofanie z rynku wyrobów cukierniczych nieprawidłowo oznakowanych, oraz nakazującą prawidłowe znakowanie ww. wyrobów.

Na tym się kończy rola sanepidu

Na gruncie obowiązujących przepisów sanepid może karać tylko za brak odpowiedniego oznaczenia produktów, które zawierają barwniki psychoaktywne. Same barwniki, które działają pobudzająco na dzieci, nie zostały wymienione w ustawowej tabeli substancji zakazanych do której trafiły dopalacze. Sprawę barwników reguluje zaś polskie rozporządzenie w sprawie dozwolonych substancji stosowanych w żywności oraz rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie dodatków do żywności. Substancje te, pod tymi warunkami, są zupełnie legalne, chociaż ich dodatkowe, niepożądane właściwości są znane od dawna.

Produkty bez etykietek nie znikną z rynku z dnia na dzień. Słodycze mają często długą datę ważności. Karani będą zatem tylko przedsiębiorcy, którzy wprowadzili do obrotu słodycze z odurzającymi barwnikami bez ostrzeżenia na opakowaniu po 20 lipca 2010 roku. Zgodnie z przepisami rozporządzenia kara może stanowić pięciokrotność wartości wprowadzonych do sprzedaży produktów.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.