Szkoły niby bezpłatne, a pieniądze znikają z portfeli rodziców

Dzieci uczą się w szkole bezpłatnie, ale rodzice co chwilę muszą za coś płacić. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. KRAJ. Coraz większymi kosztami obciążani są mama i tata dziecka.

“Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna” – tak mówi artykuł 70 Konstytucji RP. Problem w tym, że to nie jest do końca prawda, bo za wszystkie rzeczy niezbędne do tej nauki rodzice już muszą płacić z własnej kieszeni.

Szkoły dbają o to, żeby dziecku w szkole niczego nie brakowało. Dbają w ten sposób, że informują rodziców o tym ile pieniędzy i na jaki cel mają nazajutrz przynieść ich dzieci. Jakby nie wystarczył fakt, że za podręczniki płaci się krocie. Do tego dochodzi cała wyprawka dziecka, czyli plecak, zeszyty, bloki, kredki, piórniki i masa innych przedmiotów.
Jedna z pierwszych opłat o jakiej dowiadują się rodzice na spotkaniu z wychowawcą lub dyrektorem to ubezpieczenie, które zwykle kosztuje około 50 złotych. Często też dochodzi do tego opłata na Radę Rodziców, obiady czy świetlicę, a to dopiero początek.

Nauczyciele proszą o pieniądze na ksero, żeby dzieci miały materiały do pracy (jakby nie wystarczyły książki, w których już wszystko powinno być), opłata za wycieczki to do kina, to do teatru, a jak można takiego dziecka z resztą klasy nie puścić? Jeśli jest za małe to samo w domu przecież nie zostanie. Szkoły potrafią prosić o dobrowolne datki, np. na papier toaletowy czy upiększanie sal.

Do absurdalnych wydatków dochodzi nawet w szkołach średnich.

– Moja córka poprosiła mnie o 1000 złotych twierdząc, że potrzebuje na miesięczny staż, na który skierowana jest ze szkoły – mówi mama uczennicy z Zespołu Szkół Gospodarczych w Rzeszowie. – Po ubiegłorocznym stażu twierdzi, że dostają tam na śniadanie tylko jedną kromkę i dwa plasterki szynki, a porcja obiadowa jest jak dla 5-latka.

***
Szkoła jest tak samo darmowa, jak i te 6 godzin w przedszkolu, o których pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Pełno ukrytych kosztów, ale cóż rodzic może zrobić? Zapłacić, bo dziecko do szkoły przecież chodzić musi. 

Blanka Szlachcińska

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
MamapNataliaKasprzak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Natalia
Gość
Natalia

@Kasprzak, o Radzie R. napisałam.Nie rozumiem, jak można dziecka nie ubezpieczyć, a jeśli się coś stanie?! Świetlica to głównie przybytek dla tych dzieci, których rodzice pracują dłużej i nie mają zamiaru pozostawiać swoich dzieci bez opieki, bo są odpowiedzialni! I współczuję dziecku, które mimo możliwości rodziców, siedzi o kanapkach do 16-tej.

p
Gość
p

z tego co kojarzę to tak było zawsze, więc jeżeli ktoś planował dziecko to powinien i te wydatki wziąć pod uwagę, a nawet jeżeli nie planował to nie powinien mieć do nikogo pretensji o konsekwencje, co najwyżej do siebie.

Kasprzak
Gość
Kasprzak

Rada rodziców jest nieobowiązkowa.
Dziecko można nie ubezpieczać lub ubezpieczyć taniej w innej placówce.
Świetlica nie jest obowiązkowa, po lekcjach dziecko może wrócić do domu.
Obiady? Też obowiązkowe nie są. Można dziecku przygotować kanapki do szkoły.
Ale wiadomo człowiek jest leniwy, inteligentny i woli się opier*alać i brać co tylko na gotowe dają.

Mama
Gość
Mama

Obiady w środku lekcji (11:30)- zero alternatywy,by dziecko mogło przeczekać je np. w szatni, świetlicy,czy sali. Jak nie chcesz płacić, to MOPS Cię wzywa. Niewiele Kasprzak Wiesz o tej bezpłatności.
Lenistwo?Spróbuj dziecku powiedzieć by nie zjadło do 10-tej wszystkich 4 kanapek.Niestety zdarza się,że dziecko. „musi oddać” kanapki „nalegającym” kolegom.

Natalia
Gość
Natalia

Które nie są obowiązkowe? Podręczniki, zeszyty? A może ubezpieczenia nie trzeba? Aaa rozumiem, że ksero to robią za darmo:p Może Rada Rodziców nie jest, ale reszta jak najbardziej. No chyba, że faktycznie ktoś wykaże się dochodami na poziomie minimum (egzystencjalnego, bo trudno mówić o życiu) to faktycznie coś mu tam dadzą-może obiady dziecku, które będzie je spożywało na plastikowych tackach, w odróżnieniu od tych „lepszych” dzieci. Bezpłatne to dziś jedynie oddychanie pozostało a i to tylko poza rejonami uzdrowiskowymi, bo tam nawet za to każą sobie płacić.

Kasprzak
Gość
Kasprzak

Wymienione przez Panią opłaty nie są obowiązkowe.