Szlagier na Izo-Arenie

– Mecz z Tomasovią pokaże, w jakim miejscu się znajdujemy. To najważniejszy z dotychczasowych sprawdzianów – nie ma wątpliwości Tomasz Płonka, najlepszy strzelec Izolatora i całej III ligi. Fot. Paweł Bialic

III LIGA. Niedzielne starcie Izolatora z Tomasovią obejrzą z trybun trenerzy Stali Mielec. W jakich nastrojach?

Jest ich trzech. Jeden ma za sobą chlubną przeszłość, drugi wyróżnia się stadionem-cackiem, trzeci to kresowy wojownik prowadzony twardą ręką przez ukraińskiego trenera. Walczą o pierwsze miejsce, jedyne premiowane awansem do II ligi. Najbliższa kolejka może w tej kwestii sporo wyjaśnić albo jeszcze bardziej zagmatwać sytuację.

Wiosną najlepiej spisuje się Izolator, który zdobył już 27 punktów. Stal Mielec ustępuje mu o długość stopy (26), najgorzej wiedzie się Tomasovii (16). – Ale ma najlepszy terminarz – uważa Bartłomiej Jaskot, dyrektor Stali. – My natomiast gramy z rywalami broniącymi się przed spadkiem, “gryzącymi” trawę. No i oczywiście z Izolatorem – dodaje.

Biało-zieloni muszą uważać
Takich emocji na finiszu ligi (do zakończenia sezonu zostało 5 kolejek) dawno nie mieliśmy. Już w niedzielę dojdzie do szlagierowego pojedynku Izolatora z Tomasovią na Izo-Arenie w Boguchwale. Działacze i sympatycy “Izolacji” od kilkunastu dni prowadzą kampanię zachęcającą do przyjścia na stadion. Z plakatów opatrzonych hasłem “Superstarcie” spogląda zuchwale pięciu walczaków w koszulkach w biało-zielone pasy. Są wśród nich kandydaci do tytułu króla strzelców Sebastian Brocki (13 goli) i Tomasz Płonka (17). To oni mają zapewnić drużynie spod Rzeszowa dziewiąte z rzędu zwycięstwo.

- Jesteśmy “w gazie”, nie ma co ukrywać – uśmiecha się Tomasz Płonka. – Łatwo dochodzimy do sytuacji strzeleckich, zdobywamy sporo goli. Ale musimy uważać, bo z najlepszymi jeszcze nie graliśmy. Mecz z Tomasovią będzie dla nas testem, który pokaże, w jakim miejscu się znajdujemy – tłumaczy napastnik Izolatora. Pytania o awans nie drażnią go. – Oczywiście, że chcemy zająć pierwsze miejsce! – odpowiada.

Tak blisko, a jednak daleko
Na trybunach Izo-Areny zasiądzie sztab szkoleniowy Stali Mielec. Nastroje trenerów uzależnione będą od wyniku sobotniego meczu biało-niebieskich z Polonią. – Jesteśmy faworytem, ale pierwszy raz przystąpimy do spotkania z pozycji lidera, więc delikatne obawy się pojawiają – tłumaczy Bartłomiej Jaskot. I przyznaje, że najpoważniejszym przeciwnikiem Stali jest… Stal. – Nasi zawodnicy posiadają duże umiejętności, ale nie zawsze potrafią to udowodnić. Ci, którzy regularnie chodzą na nasze mecze, wiedzą o czym mówię, bo na pewno nie śpią po nich spokojnie. Awans jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko – kończy były kierownik mieleckiej drużyny.

Tak czy owak, Stal w sobotę ma obowiązek zdobyć kolejne 3 punkty. Wprawdzie poloniści to tradycyjnie niewygodny rywal (jesienią 2-2, w ubiegłym sezonie w Mielcu 3-4), ale tylko w maju przegrali wszystkie cztery wyjazdowe spotkania.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.