Szlęzak kontra Kaczyński czyli kto jest pożytecznym idiotą?

STALOWA WOLA. Prezes PiS-u nie przeprosił prezydenta Stalowej Woli. Przeprosił natomiast mieszkańców za to, że osiem lat temu pomagał Szlęzakowi.

Przez godzinę Szlęzak czekał na Kaczyńskiego w Miejskim Domu Kultury. Po godzinie dał sobie spokój, a wtedy na scenie pojawił się lider PiS. – Wszystko, co Szlęzak obiecał wam osiem lat temu, zostało w słowach, a nie w czynach – zaatakował Kaczyński. Pół doby później odpowiedział mu Szlęzak: – W polityce jest kategoria pożytecznego idioty. Po poniedziałkowej wizycie Kaczyńskiego, stałem się sławny na całą Polskę. W pewnym sensie wizyta była pożyteczna, a kto jest tym idiotą, niech sobie wszyscy odpowiedzą sami.

W 2002 r., Szlęzak rozpoczynał szturm na magistrat pod flagą PiS. Kampanię kończył jako kandydat niezależny, bo razem z szefem swojego sztabu został z partii wyrzucony. Kaczyński zarzucił mu konszachty z SLD. – A jak się Kaczyński dogadywał z Napieralskim ws. wpływów w telewizji publicznej, to nie były dogadywania z lewicą? – retorycznie pyta Szlęzak.

Partyjna plama na życiorysie prezydenta

Włodarz Stalowej Woli od przeszło miesiąca czeka na przeprosiny ze strony J. Kaczyńskiego za postawiony mu publicznie zarzut krępowania wolności religijnej. Tak prezes PiS zinterpretował sądową sprawę o usunięcie krzyża z miejskiej działki. Sprawa po przegranej strony kościelnej w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, jest w Naczelnym SA. – Sprawę miasto wygra, bo chodzi tu o próbę klasycznego zaboru czyjegoś mienia – mówi Szlęzak.

W wypowiedzi byłego premiera było jednak coś, co wyjątkowo spodobało się prezydentowi Stalowej Woli. Namawiając do odwiedzenia lokali wyborczych 21 bm., zasugerował, by przy wyborach kierować się inteligencją. – I w tym pana Kaczyńskiego gorąco popieram – ożywia się Szlęzak. – Jeżeli wyborcy pójdą za radą lidera partii, na kandydatów PiS powinien paść strach. Zwycięzca wyborów prezydenckich w Stalowej Woli nie będzie już miał problemów z PiS-owską większością w Radzie Miejskiej.

Gospodarz Stalowej Woli wstydzi się teraz swojego epizodu w PiS. – Nie wiem, czy to nie jest plama na moim zyciorysie – dywaguje Szlęzak.

- PiS ma strach w oczach – mówi Cholewiński

Zanim przyjechał do Stalowej Woli, prezes Kaczyński odwiedził Zaleszany, gdzie wspierał wójta Stanisława Guźlę, ubiegającego się o reelekcję. Wieczorem spotkał się jeszcze z mieszkańcami Jeżowego (pow. niżański), gdzie tradycyjnie PiS ma najwięcej zwolenników przy każdych wyborach. Za samochodami PiS, jechały wszędzie wozy transmisyjne kilku stacji telewizyjnych. Dziennikarze nie mogli liczyć na konferencję. Pytanie prezesowi partii mogli zadawać tylko wybrani dziennikarze. Klucz, jakim kierowali się dopuszczający do Kaczyńskiego, jest zupełną tajemnicą. „SN” znalazły się w większości, z którą działacze PiS nie chcieli rozmawiać.

- Skoro Kaczyński zorganizował mityng wyborczy w Stalowej Woli, która zawsze była mu przychylna, znaczy że strach zajrzał PiS-owi w oczy i lider partii obawia się wyniku wyborów w „swoim mateczniku”, jakim do niedawna było Podkarpacie – skomentował poniedziałkową wizytę marszałek Zygmunt Cholewiński. Jemu też prezes Kaczyński poświęcił jedno zdanie. – Nie mam wrażenia, by marszałek Cholewiński miał wystarczające kompetencje żeby kierować województwem – wyjaśnił powód usunięcia nazwiska obecnego marszałka z list wyborczych PiS. Startuje po wojewódzki mandat z listy PO.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.