Szlęzak w narodowym gabinecie cieni

- Ruch Narodowy to jeszcze przyszłość, ale pierwsze rozmowy są obiecujące - mówi Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Dziennikarze na tropie tych, którzy 11 listopada wezwali do obalenia „republiki okrągłego stołu”. Wśród nich jest nasz samorządowiec.

Z ostatniego numeru „Wprost” dowiedzieliśmy się, że w sobotę przed Świętem Niepodległości prezydent Stalowej Woli był nieobecny w domu. Z osobami nie mniej, a w niektórych przypadkach, jeszcze bardziej znanymi, “knuł” w Warszawie spisek przeciwko „republice okrągłego stołu”. Zebranie, w którym uczestniczył nasz samorządowiec, dziennikarz ogólnopolskiego tygodnika nazwał gabinetem cieni Ruchu Narodowego. – Niech sobie nazywają, jak chcą. Ostatecznie, jest wolność słowa – odpowiada prezydent Andrzej Szlęzak.

Włodarz Stalowej Woli ostatnio wdarł się przebojem do ogólnopolskich mediów. Głównie przez to, że potępił działania policji wobec uczestników Marszu Niepodległości. Potem okazało się, że nie miał w tym asysty innych polskich samorządowców i dziennikarze zaczęli mu się przyglądać. Tak dokopali się do składu zebrania z 10 bm.

Straszenie ludzi cieniami
Oprócz Szlęzaka był tam Artur Zawisza, prywatnie kolega prezydenta. Występowali też m.in. Sylwester Chruszcz, były eurodeputowany z LPR, dr Marian Szołucha, związany z kwartalnikiem Myśl.pl i Marian Banaś, szef Służby Celnej za czasów PiS. Szlęzak przez dziennikarza tygodnika został określony mianem „bardzo malowniczej postaci” i „najbardziej prominentnym działaczem samorządowym”. Przypomniane mu zostało, że zakazuje włączania syren w rocznice wybuchu Powstania Warszawskiego i chce zorganizować proces nad tym zrywem. Na spotkaniu w Warszawie miały zapaść decyzje o powołaniu Ruchu Narodowego, który „będzie rozliczał Mazowieckich, Kwaśniewskich, Tusków i Wałęsów, za to co zrobili przez ostatnie 20 lat”.

- To nie było tajne spotkanie i uczestniczyło w nim wiele osób – mówi Andrzej Szlęzak. – Po prostu porozmawialiśmy m.in. o perspektywach rozwoju takiego ugrupowania, jak ktoś go później nazwał Ruchem Narodowym. To jednak kwestia przyszłości i żadne cienie, ani gabinety temu ruchowi nie są teraz potrzebne.

Prezydent Stalowej Woli od dawna związany jest z ruchem narodowym. Odpisem podatkowym wspiera co roku jedną z instytucji kojarzonych z tym ruchem. Był w komitecie honorowym ostatniego Marszu Niepodległości, a nawet wsparł finansowo wyjazd stalowowolan na ten marsz.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.