Szlęzakowi ujęli pół tysiąca

Prezydent Szlęzak w tym roku co miesiąc będzie dostawał 12.362 zł, czyli o 3 zł i 22 gr. mniej, niż dopuszcza ustawa. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Niewiele brakowało, a prezydent miasta musiałby zwracać do miejskiej kasy zarobkową nadwyżkę. I to nie ze swojej winy.

Rzadki to przypadek obniżania zarobków urzędnikowi, ale zdarzył się taki w Stalowej Woli. Radni obcięli zarobki prezydentowi i to o blisko pół tysiąca złotych. Nie była to jednak kara dla najważniejszej osoby w magistracie, ale naprawa własnego błędu. Po prostu wcześniej radni za dużo dali prezydentowi.

Zarobki gospodarzowi miasta, gminy czy powiatu ustalają radni. Swoją szczodrość muszą jednak trzymać w ryzach narzuconych przez ustawy, m.in. ustawę o pracownikach samorządowych. Ta zaś mówi, że urzędnik, nawet najważniejszy w mieście, nie może zarabiać więcej, niż wynosi siedmiokrotna kwota bazowa dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Ustawa budżetowa na ten rok ustala tę kwotę na 1766 zł i 46 gr.

Kwota bazowa jest co roku inna. Radni ustalając prezydentowi zarobki przyjęli sztywne wskaźniki i tym samym wyszło, że w 2013 r. zaczął on zarabiać miesięcznie o 494 zł za dużo. Nie wiadomo, kto to wyłapał, ale zrobił to w porę i prezydent chyba nie będzie musiał oddawać nadwyżki. Radni pogrzebali w składnikach jego pensji i obniżyli włodarzowi miasta dodatek specjalny z 40 do 34 proc., liczony łącznie od wynagrodzenia zasadniczego (6,2 tys. zł) oraz dodatku funkcyjnego (2,1 tys. zł). Tym sposobem Szlęzak w tym roku co miesiąc będzie dostawał 12.362 zł, czyli o 3 zł i 22 gr. mniej, niż dopuszcza ustawa. Samego zainteresowanego na sesji Rady Miejskiej nie było.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.