Szok! Koczował w szałasie!

MIELEC. Mieszkał w pobliskim bloku, ale wolał nocować w prowizorycznym namiocie.

W nocy zbierał butelki, makulaturę i inne surowce wtórne. Za nocleg służył mu prowizoryczny szałas, który postawił na niezamieszkałych obszarach osiedla Smoczka. Magazynował w nim również swoje znaleziska. Kiedy w czwartek (3 bm.) patrol Straży Miejskiej natknął się na to koczowisko, był siarczysty mróz i gęsto sypał śnieg. Nocował tam 50-letni mężczyzna, na stałe mieszkający w jednym pobliskich bloków.

Odkrycie legowiska na os. Smoczka było drugim taki przypadkiem w ciągu dwóch miesięcy, ujawniony przez Straż Miejską, który mógł skończyć się tragicznie.

Nie chce od nikogo pomocy

Mundurowi kilkukrotnie patrolowali miejsce koczowisko, ale jego lokatora nie zastali. – Ślady wskazywały, że w tym miejscu ktoś przebywa regularnie, dlatego we wczesnych godzinach rannych patrol raz jeszcze skontrolował szałas. Tym razem z powodzeniem – relacjonuje Arkadiusz Misiak, komendant Straży Miejskiej. – Nocującym w namiocie okazał się 50-latek. Wyjaśnił, że nocami zbiera butelki, makulaturę i inne surowce wtórne.

Mężczyzna ma stałe mieszka w jednym pobliskich bloków Ale, jak przekonywał, by nie budzić siedmioro swoich współlokatorów, nocował w namiocie, gdzie magazynował też swoje znaleziska. – Mężczyzna odmówił przyjęcia jakiejkolwiek pomocy – zaznacza Misiak. – Nie skorzystał z propozycji noclegu w schronisku św. Brata Alberta. Zobowiązaliśmy go jednak do uprzątnięcia swojego obozowiska – notabene – położonego na prywatnym terenie.

To drugi tej zimy tego typu przypadek, który ujawnili strażnicy miejscy. Na przełomie listopada i grudnia ub. r. w przepuście pod ul. Padykuły koczował mężczyzna, który też odmówił pomocy. – Niestety, często zdarza się, że osoby te nadużywają alkoholu, co utrudnia udzielenie im skutecznej pomocy – przyznaje ze smutkiem komendant Arkadiusz Misiak.

Komentarz:

Arkadiusz Misiak, komendant Straży Miejskiej w Mielcu:

- Od pierwszych dni zimy, jak co roku, kontrolujemy miejsca, w których mogą nocować bezdomni. Najczęściej sprawdzamy altanki ogródków działkowych, przepusty kanalizacyjne, stare, niezamieszkane budynki lub szałasy. Do tej pory notowaliśmy 1-5 podobnych przypadków w ciągu zimy. W takich sytuacjach wspólnie z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej organizowaliśmy nie tylko noclegi, ale także inne formy pomocy.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.