Szokujące fakty z życia oskarżonego o serię podpaleń

Łukasz P. twierdzi, że nie lubi przebywać wśród ludzi, bo ma wtedy lęki, bezpiecznie czuje się tylko z rodzicami. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Trwa proces maniaka komputerowego oskarżonego o wzniecanie pożarów

Świadkowie w sprawie 21-latka oskarżonego o podpalenia zeznają, że miał on szczególny pociąg do ognia, wybuchów i broni. Był graczem GTA i nieraz chodząc po wsi zachowywał się tak jakby świat wirtualny pomylił mu się z rzeczywistością.

Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu przesłuchał już ponad 20 świadków w procesie 21-letniego Łukasza P., który zdaniem prokuratury jest odpowiedzialny za serię podpaleń, którą odnotowano w ciągu ostatnich kilku lat na terenie Wrzaw i Gorzyc. Na procesie nie stawił się ani jeden z pokrzywdzonych, którym pożary wyrządziły szkody na ponad 644 tysiące złotych. Łukasz P. nie przyznaje się do zarzucanych mu podpaleń. W środę zeznania złożyli znajomi mężczyzny.

Przemielił kota, oblewał spermą
Czy i dlaczego 21-latek miałby podrzucać ogień na posesje znajomych sobie osób? To pytanie od wielu miesięcy zadaje sobie prokurator, a wkrótce będzie musiała na nie odpowiedzieć sędzia prowadząca sprawę.

Z zeznań świadków, którzy wezwani zostali do sądu wynika, że Łukasz P. już jako dziecko miał agresywne i niebezpieczne zapędy. Oskarżony na sali sądowej sam przyznał, że jako 5-letnie dziecko przemielił u swojej babci w rozdrabniarce kota. Gdy chodził do szkoły robił natomiast niewybredne żarty swoim kolegom i koleżankom. Raz wszedł do klasy udając lub nie, że ma w pojemniku spermę i oblał nią uczniów.

Strzelał do ludzi i robił bomby
Sporo na temat jego dziwnych zachowań mają do opowiedzenia także znajomi, którzy nieraz spotykali go przed sklepem we Wrzawach. – Mówił, że u jednego ze znajomych widział w stodole czołg. Przyszedł też kiedyś z czarną puszką z kablami, chwalił się, że zrobił bombę. Lubić grać w GTA, mówił, że kupi sobie taki strój jaki mają gracze i będzie strzelał do ludzi. Biegał tak zresztą nieraz po rowach i udawał, że mierzy do ludzi – zeznawali świadkowie. Mówił, że podpali konkretny budynek, potem znikał, pożar wybuchał, a on wracał i prosił o alibi – mówią świadkowie.

Najważniejsi są rodzice
Łukasz P. uchodzi w swojej wsi za osobę dziwną, według niektórych jest nawet psychicznie chory. Zaburzenia takie wykluczyli jednak biegli badający mężczyznę przed postawieniem go w stan oskarżenia.

On sam przyznaje, że nie lubi towarzystwa osób w swoim wieku. Najlepiej czuje się ze swoimi rodzicami. Jedynak zeznał nawet, że uważa, że nieprzychylni znajomi próbują go wrobić, bo zazdroszczą mu rodziny.

Matka i ojciec mężczyzny są świadkami w sprawie Łukasza P. On sam podaje ją jako osobę, która zapewnia mu alibi na każdy dzień, w którym wybuchały pożary. To dla nich uciekł z konwoju policyjnego w lutym tego roku. Tłumaczył, że tęsknił za nimi i dlatego oswobodził się z kajdanków i rzucił w pogoń.

Małgorzata Rokoszewska

do “Szokujące fakty z życia oskarżonego o serię podpaleń”

  1. Gość

    Psychol do leczenia!…ale dlaczego za nasze pieniądze?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.