Szpital pod lupą powiatu

Zabiegi z chirurgii naczyniowej są drogie, ale to pacjenta z zawałem nie powinno obchodzić. Dla zawałowca liczy się czas i dlatego zagrożeni zawałami dziwią się potyczkom o kontrakt z Carintem. Fot. Jerzy Mielniczuk
Zabiegi z chirurgii naczyniowej są drogie, ale to pacjenta z zawałem nie powinno obchodzić. Dla zawałowca liczy się czas i dlatego zagrożeni zawałami dziwią się potyczkom o kontrakt z Carintem. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Lekarze ruszają do sądu po odszkodowania za zejścia z dyżurów, a radni poruszyli temat umowy z krakowskimi kardiochirurgami.

W Powiatowym Szpitalu Specjalistycznym znów wrze. Dwóch ordynatorów zrezygnowało z pracy, a wielu lekarzy szykuje pozwy do sądu. Do tego lecznica podpisała długą umowę na zabiegi z chirurgii naczyniowej, co nie spodobało się lekarzom i radnym powiatowym. Starosta zarządził kontrolę.

Kilka dni temu z przyczyn osobistych z funkcji zrezygnował zastępca dyrektora ds. lecznictwa. Niedługo po nim rezygnacje złożyli ordynatorzy oddziałów chirurgicznego i kardiologicznego. Przypadek?

Zyski z leczenia zawałów do kontroli
Starosta stalowowolski Robert Fila nie widzi powodów do paniki, bo dorośli ludzie mają prawa do własnych decyzji. Jego zastępca zarządził jednak kilka dni wcześniej wnikliwą kontrolę, która “ma rozwiać wątpliwości”. Tych jest sporo i nie tylko kadrowych. Niedawno radni dowiedzieli się o podpisanej przez szpital długiej umowie z krakowską spółką medyczną Carint. Jej lekarze będą przez trzy najbliższe lata wykonywać w stalowowolskiej lecznicy zabiegi z zakresu chirurgii naczyniowej, ablacji i radiologii zabiegowej. To dobrze, bo gdyby nie krakusi, stalowowolanie z zawałami wożeni byliby “na sygnale” do Rzeszowa lub Lublina. Radnym nie spodobał się jednak sposób podziału zysków z tych zabiegów, a te w zależności od rodzaju zabiegu trafiałyby w wysokości od 80 do 95 proc. do Carintu.

– Nasze analizy wskazują, że i tak będzie to korzystne dla szpitala – mówi Roman Ryznar, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych, który pilotował negocjacje z Carintem. Firma ta funkcjonuje w 14 szpitalach południowej Polski, w tym w 4 lecznicach na Podkarpaciu. W naszym województwie rocznie jest ok. 8 tys. przypadków ostrego zespołu wieńcowego, czyli zawałów. Leczenie każdego NFZ wycenia na 10 tys. zł i jako procedurę ratującą życie, nie limituje ich. Fundusz umowę podpisał ze szpitalem, a Carint jest podwykonawcą. Właściciel kontraktu z tytułu “resztek zysku” i tak dostawać będzie ok. 60 tys. zł miesięcznie. Zdaniem kilku radnych, to ochłap. Tym bardziej, że szpital podpisał z Carintem drugą umowę dzierżawy swoich pomieszczeń, a ta obowiązywać będzie przez 15 lat.

Umowa, to żart
Radni zainteresowali się tematem szpitala i umowy z Carintem po anonimie, którego autorami prawdopodobnie są lekarze pracujący w stalowowolskim PSS. Wskazują oni na opinię wojewódzkiego konsultanta z zakresu chirurgii naczyniowej, który umowę z Carintem miał nazwać “żartem”.

– A jak miał nazwać, skoro wykonuje takie zabiegi w konkurencyjnej prywatnej klinice w Rzeszowie – ripostował dyr. Ryznar. Z potyczki o kontrakt szpital najprawdopodobniej wyjdzie obronną ręką. Raczej pewną przegraną zaliczy w sądowej batalii z lekarzami, którzy domagają się pieniędzy m.in. za tzw. zejścia z dyżurów. Zyski z “krakowskiej umowy” nie wystarczą na zapłatę zasądzonych odszkodowań lekarskich.

Jerzy Mielniczuk

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
ROMAN
ROMAN
7 lat temu

tylko sprawę może poprawić sprowadzenie czarownika np. z Angoli / dobrzy są Buszmeni z obrzeża pustyni Kalahari / ostatecznie może z Borneo z plemienia ; Ibanów – na pewno poprawią sytuację z operacjami.