Szpital w drużynie

Siatkarki Stali Mielec nie dość, że przegrały z AZS-em Białystok, to jeszcze trafiły do szpitala z objawami ostrego zatrucia pokarmowego. Przykra dolegliwość nie ominęła widocznej na zdjęciu Agaty Babicz. Fot. Paweł Bialic

PLUSLIGA KOBIET – W tym sezonie spadły na nas plagi egipskie – gorzko konstatuje Karol Molek, prezes Stali Mielec.

W Mielcu liżą rany. Po porażce z AZS Białystok, która skazuje drużynę na rozpaczliwą walkę o utrzymanie i ostrym zatruciu pokarmowym, jakim uległy siatkarki w stolicy Podlasia. – Postaramy się znaleźć winnych – zapowiada prezes Stali Karol Molek.

Mielecka ekipa zameldowała się w Białymstoku w piątek, dzień przed meczem. – Zamieszkaliśmy w hotelu rekomendowanym przez naszych przeciwników. Kilka godzin przed spotkaniem zjedliśmy obiad. Kurczak, ziemniaki, ryż, dużo sałatek. Na pierwszy rzut oka – nic, co mogłoby spowodować ostrą niewydolność pokarmową. Ale już w drodze na mecz Rita Liliom zaczęła się uskarżać na ból żołądka – relacjonuje sternik mieleckiego klubu.

I jeszcze ten autokar…
- Gdy dziś na chłodno analizuję nasz występ, dostrzegam, że zespół gasł z minuty na minutę. Nie zamierzam usprawiedliwiać porażki, ale fatalne samopoczucie dziewcząt chyba nie pozostało bez wpływu na ich grę – snuje opowieść Karol Molek, który także źle się poczuł – Po kolacji wszystko się posypało. W Radomiu zajechaliśmy pod szpital, bo Rita Liliom i Marta Szymańska potrzebowały natychmiastowej pomocy. Jakby nieszczęść było mało, zepsuł się autokar. Czekając na pomoc drogową, zaczęliśmy się z Igorem Ostrowskim (masażystą – red.) śmiać. Tyle nam pozostało.

Zaalarmowali sanepid
Ale to nie koniec. Po powrocie do Mielca w szpitalu zameldowały się kolejne zawodniczki. Wszystkie były odwodnione, więc zostały podłączone do kroplówek. Wczoraj trener Jacek Wiśniewski odwołał zajęcia – w drużynie ostały się trzy zdrowe siatkarki.

Kolejna zła wiadomość to ta o naciągnięciu wiązadeł Marioli Wojtowicz. Libero Stali ma pauzować 2-4 tygodnie. – Co teraz będzie? Nie mam zielonego pojęcia! – kwituje gorzko prezes Molek.

Wiadomo natomiast, że nad historią z zatruciem Stal nie przejdzie do porządku dziennego. – Już wysłaliśmy pisma do sanepidu, mam nadzieję, że sprawdzą hotel i jego kuchnię. Nie zapominajmy, że ta “przyjemność” kosztowała nas około 8 tysięcy zł – kończy szef Stali.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.