Szpitalne oddziały zostały bez specjalistów!

Skutkiem wejścia na rynek medyczny konkurencji nie będzie poprawy dostępności do leczenia, tylko zamknięcie dwóch wiodących oddziałów w publicznych szpitalach.

RZESZÓW. Pięciu chirurgów naczyniowych ze Szpitala Miejskiego i siedmiu specjalistów neonatologii z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego zasiliło kadrę nowo tworzonych w Rzeszowie placówek medycznych – Centrum Chirurgii Naczyniowej i Endowaskularnej oraz Szpitala Ginekologiczno- Położniczego Pro-Familia.

Chirurgów naczyniowych na Podkarpaciu jest dosłownie kilku, a neonatologów niewielu więcej. Dyrektorom placówek, z których specjaliści odeszli, nie pozostaje nic innego jak zlikwidować oddziały.

- Jeżeli oddziały zostaną bez lekarzy, nie będą spełniać wymaganych przez nas kryteriów – mówi Grażyna Hejda, dyrektor POW NFZ w Rzeszowie.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dyrektorzy publicznych szpitali o tym, że lekarze odchodzą z ich oddziałów, dowiedzieli się od dziennikarzy. Co prawda, nie było tajemnicą, że tuż obok budowane są konkurencyjne dla nich ośrodki, ale… lekarze nie deklarowali odejścia, przynajmniej tak gremialnego, z pracy.

Seria wypowiedzeń

Dyrektor Zbigniew Czerwiński zapewnia, że będzie walczył o oddział i wcześniej czy później go odbuduje, nie ukrywa jednak, że nie uda się tego zrobić w ciągu dwóch miesięcy. Tak więc szpital nie dostanie kontraktu z NFZ na oddział chirurgii naczyniowej, który stanowił 12 proc. całego kontraktu placówki. Pracę może stracić kilkadziesiąt osób dotychczas pracujących na tym odcinku.

Z podobnymi problemami zmaga się dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie, gdzie wypowiedzenia złożyło już trzech neonatologów, a czterech kolejnych deklaruje odejście.

Strata siedmiu lekarzy to nie tylko koniec oddziału noworodków wraz z intensywną terapią, ale też zagrożenie dla klinicznego oddziału ginekologii i położnictwa w tym szpitalu, oraz utraty miejsc pracy dla kolejnych kilkudziesięciu osób, które w różny sposób są związane z tymi oddziałami.

Nie będzie katastrofy?

- WSS jest na finiszu inwestycji w oddział patologii noworodka, która kosztowała 3,5 mln zł. Powstanie na nim 9 stanowisk do intensywnej terapii noworodka, z możliwością powiększenia do szesnastu. W miejsce odchodzących udało nam się ściągnąć do Rzeszowa już pięciu neonatologów, nie ma więc zagrożenia dla funkcjonowania oddziału – mówi Bernard Waśko, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie. – Być może, prywatnej firmie, która wraz z siedmioma lekarzami chciała przejąć nasz kontrakt z NFZ, plan się nie uda.

Potrzebne regulacje i sieć usług

Mamy wolny rynek i konkurencja jest potrzebna, ba, może być nawet bodźcem do lepszej pracy. Ale w regionie nie ma żadnego planu zagospodarowania świadczeń i świadczeniodawców. – Rynek ochrony zdrowia jest rynkiem specyficznym i wymaga pewnych regulacji, zdefiniowania potrzeb, stworzenia sieci usług. Inaczej będzie dochodzić do walki o kontrakty, marnotrawienia publicznych pieniędzy, a nie wygra nikt: ani prywatne, ani publiczne placówki, a na pewno nie pacjent – mówi Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.