Szwecja opłakuje bramkarza

Szwedzi opłakują swojego bramkarza. Fot. PAP

Tragiczna śmierć Stefana Liva vel Patryka Śliza, poruszyła także Polaków.

Śmierć szwedzkiego mistrza olimpijskiego i świata, bramkarza hokejowego Stefana Liva w środowej katastrofie lotniczej w Rosji jest głównym tematem skandynawskich mediów, których komentarze pełne są szoku i żałoby.

Dziennik “Aftonbladet” poświęcił katastrofie pod Jarosławiem 19 stron, a “Expressen” aż 20. Obie gazety koncentrują się nie tylko na karierze sportowej, lecz również na życiu prywatnym hokeisty, który urodził się 21 grudnia 1980 roku w Gdyni jako Patryk Śliz i w wieku 1,5 roku został adoptowany przez szwedzkie małżeństwo, Jensa i Anitę Liv. Zamieszkał z nimi w Norrahammar koło Joenkoeping.

“Wielka podróż Stefana z domu dziecka w Polsce do “złotego dubletu” olimpijskiego i mistrza świata w 2006 roku była jak bajka. Niestety, zakończyła się tragicznie i to w wieku zaledwie 30 lat” – podkreślił Expressen. W tej sytuacji specyficzny wydźwięk ma też nazwisko “Liv”, które po szwedzku znaczy “życie”.

“Chłopiec oddany do domu dziecka przez pozostawioną bez środków do życia 16-letnią dziewczynę, wyrósł na jednego z największych sportowców Szwecji. Nie zapomniał jednak nigdy o swoich korzeniach i zawsze je podkreślał” – napisał Aftonbladet.

W środę wieczorem kanał telewizji TV4 wyemitował archiwalny wywiad z Livem, w którym opowiada on o swoich korzeniach. “Kilka lat temu udzieliłem wywiadu polskiej gazecie. W jakiś czas później otrzymałem telefon. To była moja biologiczna mama. Korespondowaliśmy poprzez internet i w końcu się z nią spotkałem. Dowiedziałem się wszystkiego, co chciałem wiedzieć” – mówił Liv.

W środowej katastrofie samolotu Jak-42 zginęły 43 osoby, w tym niemal cała drużyna trzykrotnego mistrza kraju – Lokomotiwu. Dwie osoby zostały ciężko ranne: rosyjski hokeista Aleksander Galimow i inżynier pokładowy.

PAP, tsz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.