Szybko znalazłem wspólny język

Paul Lotman, amerykański przyjmujący Asseco Resovii jest podekscytowany grą w Rzeszowie.

Amerykanin Paul Lotman podczas II Memoriału Jana Strzelczyka pokazał się z jak najlepszej strony, co zaowocowało wyborem na MVP turnieju. Przyjmujący Asseco Resovii był najskuteczniejszym zawodnikiem Asseco Resovii w ostatnich meczach kontrolnych i z optymizmem patrzy w przyszłość.

- Myślę, że z każdym dniem coraz bardziej się poznajemy i rozumiemy na boisku – mówi PAUL LOTMAN. – Dopiero od kilku dni jesteśmy w komplecie. Memoriał Strzelczyka był doskonałą okazją do tego, żeby pograć ze sobą, zobaczyć na jakim etapie formy jesteśmy i co musimy poprawić żeby grać lepiej jako drużyna. Jeśli chodzi o mnie, to muszę przyznać, że moja współpraca z rozgrywającym wygląda całkiem nieźle. Bardzo szybko dogadaliśmy się ze sobą i dobrze rozumiemy się na boisku. Lucas preferuje szybką grę, która mi bardzo odpowiada. Często dostaję od niego piłki na pojedynczym lub lotnym bloku, dlatego w takich sytuacjach jest mi dużo łatwiej skutecznie zakończyć akcję. Widać, że to jest bardzo dobry rozgrywający i cieszę się, że będziemy ze sobą grali w zespole.

- Wygląda również na to, że przyjechałeś w dobrej formie fizycznej po sezonie w reprezentacji ?
- Miałem okazję sporo grać w mistrzostwach naszej strefy kontynentalnej, w których awansowaliśmy do finału i mimo porażki z Kubą w ostatnim meczu zagwarantowaliśmy sobie prawo gry w Pucharze Świata. Czuję się bardzo dobrze. Miałem jeszcze około tydzień czasu wolnego po tym turnieju, ale również w tym okresie starałem się utrzymać dobrą dyspozycję fizyczną.

- W tym momencie wygrałeś rywalizację na pozycji przyjmującego i jesteś graczem szóstkowym…
- Rzeczywiście, tak to wygląda. Tuż po podpisaniu kontraktu w z Asseco Resovią mówiłem jednak, że jestem przygotowany na rywalizację o miejsce w składzie, tym bardziej, że byłem już w takiej sytuacji w minionym sezonie w Weronie. Na początku rozgrywek zaczynałem jako rezerwowy, ale w trakcie sezonu grałem coraz lepiej i wywalczyłem sobie miejsce w składzie. Wiem, że jeśli osiągnę wysoką formę, to moje szanse na grę w pierwszej szóstce będą duże. Jeśli chodzi o naszą aktualną dyspozycję, to dobrym sprawdzianem był ostatni pojedynek z Tours VB. To silny zespół, który doskonale pamiętam z okresu gry w lidze francuskiej. Znam również kilku zawodników z tego zespołu, m.in. amerykańskiego środkowego Davida Smitha i przyjmującego Cala Gerardo, z którym miałem okazję grać w zeszłym sezonie w Weronie. Ten mecz zaczęliśmy dobrze grając poprawnie przez dwa pierwsze sety, a później zaczęło się pojawiać dużo zmian w naszym zespole. Nie powinienem tego oceniać, bo to nie jest moim zadaniem, ale z perspektywy zawodnika mogę tylko powiedzieć, że ciężko jest wrócić do dobrej gry po tym jak wszystko funkcjonowało dobrze i w pewnym momencie w drużynie zaszło sporo zmian w porównaniu do wyjściowego składu. W takiej sytuacji, po powrocie na boisko w trudnej sytuacji jeśli chodzi o wynik, ciężko jest ponownie uzyskać ten sam rytm gry Cieszę się jednak, że w tie-breaku udało nam się to zrobić. Wygraliśmy ten mecz i zarazem cały turniej.

- Już niespełna tydzień pozostał do inauguracji PlusLigi, w której na początek zmierzycie się u siebie z AZS Olsztyn.
- Jestem podekscytowany na myśl o debiucie w polskich rozgrywkach. Mamy mocny zespół i wydaje mi się, że te kilka treningów, które teraz pozostało nam po Memoriale Strzelczyka wystarczy na to, żebyśmy byli dobrze przygotowani do pierwszego spotkania.

- Zadomowiłeś się już w Rzeszowie?
- Tak, tym bardziej, że mieszkam obok hali, więc wszędzie mam stosunkowo blisko. Nie można było sobie wymarzyć lepszej lokalizacji. Na razie jestem w Rzeszowie sam. Co prawda 28.08 zmieniłem stan cywilny, ale moja żona będzie mogła do mnie dołączyć dopiero około stycznia.

Rozmawiał RAFAŁ MYŚLIWIEC

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.