Szyją, aż miło

Wyrok, który odsiadują osadzone w AŚ Nisko, nie zwalnia od serdeczności. Oadzone szyja z takim zaangażowaniem, że pobiją chyba rekord świata w ilości uszytych lal. Fot. AŚ Nisko

NISKO. Za kraty aresztu dotarła informacja o chorej dziewczynce. Jej losem przejęli się nawet mężczyźni odsiadujący wyroki, którzy wzięli igły do rąk. Niektórzy pierwszy raz w życiu.

W Areszcie Śledczym w Nisku trwa Wielki Tydzień Szycia Lalek. Z ogłoszeniem swojego „wielkiego tygodnia” osadzeni nie czekali do Wielkanocy, bo sprawa nie cierpi zwłoki. 12-letnia Eliza choruje na rzadką u nas chorobę i potrzebuje lekarstwa, za które NFZ nie chce płacić. Osadzeni w dwu zakładach penitencjarnych chwycili więc igły w ręce i chcą pokazać, że serdecznością są lepsi od Funduszu.

U dwunastolatki wykryto genetyczną chorobę Niemanna-Picka typu C. To na szczęście dla innych bardzo rzadka u nas choroba – choruje na nią w Polsce kilkaset osób – ale dla Elizy prawdziwa tragedia. Tragedia dla dziewczynki i jej rodziców, którzy wiedzą o leku powstrzymujący rozwój choroby, ale przez barierę finansową jest on dla nich niedostępny. Koszt jednego opakowania to 36 tys. zł, a wystarcza ono na 3 tygodnie. zł. Jak zwykle w takich sytuacjach, NFZ też nie ma na to pieniędzy.

Osadzeni chcą „uszyć rekord”
Z pomocą chorej pospieszyli przyjaciele rodziców, którzy ogłosili akcję szycia lalek dla Elizy. Pierwszą lalkę uszyła pisarka Joanna Krzyżanek, która rozpuściła wici i w styczniu tego roku zorganizowała pierwszą akcję szycia. Lalki są potem sprzedawane, głównie na aukcjach internetowych, a dochód z nich przeznaczany na zakup leku. Eliza żyje dzięki lalkom szytym w całej Polsce. Nikt nie chce dopuścić do najgorszego. W wieku 14 lat zmarł jej brat chory na tę samą chorobę.

Kruchym losem Elizy przejęli się teraz osadzeni w Areszcie Śledczym w Nisku oraz jego Oddziale Zewnętrznym w Chmielowie k. Tarnobrzega. Do wzięcia igieł w ręce namówiła ich kurator Bożena Nowak. Zadziwiające jest to, że pierwsze lalki zostały uszyte w Chmielowie, gdzie przebywają sami mężczyźni. Teraz lalki maszynowo i ręcznie szyje ich dziesięciu. Kobiet z Niska nie trzeba było namawiać. Rywalizują o dostęp do maszyn szyjących, których w areszcie jest tylko pięć. Dlatego powstała ich produkcja seryjna, ze specjalizacją m.in. do malowania oczu, przyszywania włosów czy ubranek. Wielki szwalniczy tydzień trwał w obu naszych aresztach do niedzieli. Ma być pobity ilościowy rekord, ale gdyby nawet nie padł, to i tak o jakiś czas lalki uszyte w więzieniu przedłużą życie Elizy.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.