Szykuje się nowy bat na kierowców

Jeżeli plany resortu transportu się ziszczą, kurs reedukacyjny będzie kosztował nawet 500 zł. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. 500 zł za kurs reedukacyjny?

28 godzin, nowe zasady i program szkolenia oraz wydatek rzędu 500 zł. Tak, zdaniem resortu transportu, powinien wyglądać nowy kurs dla kierowców, którzy chcą skasować swoje punkty karne.

Dotychczas było tak, że kierowca, dobijając do liczby 24 punktów karnych, płacił 250 zł i zmuszony był jechać na 6-godzinny kurs reedukacyjny do Kielc, Poznania, Torunia, Warszawy czy Gdańska. W zamian kasowanych miał 6 punktów, a taki kurs można było odbyć raz na pół roku. Program kursu obejmował spotkanie z policjantem i psychologiem, w programie była analiza wypadków, zagrożeń na drodze i przypomnienie zasad kierowania.

Obecnie trwają prace nad zmianą zasad i programu takiego szkolenia. Zwiększą się nie tylko koszty kursu i liczba godzin do 28 (4 dni szkolenia zamiast 1), rozszerzona ma zostać również tematyka wykładów dotyczących przepisów ruchu drogowego, jak również skutków wypadków i jazdy na podwójnym gazie.

Planowane zmiany, zdaniem Stanisława Skawińskiego, z-cy dyrektora WORD w Rzeszowie, wyjdą kierowcom na dobre. – Im więcej godzin kursu, tym większa korzyść dla kierowców, którzy łamią prawo, gdyż w ciągu 6 godzin trudno jest dostatecznie przeanalizować wszystkie kwestie związane z prawidłowym poruszaniem się po drogach – tłumaczy. – Również wyższa cena będzie dla nich elementem dyscyplinującym.

ksz

do “Szykuje się nowy bat na kierowców”

  1. espero

    Witam. Chciałem napisać na temat używania świateł przeciwmgielnych tylnych . W ostatnim czasie mieliśmy kilka dni z mgłą i od razu na drogach można było zobaczyć całe „stada” tzw latarników – kierowców jeżdżących z włączonymi tylnymi światłami przeciwmgielnymi. Przepisy jednoznacznie określają , ze świateł tych można używać przy widoczności PONIŻEJ 50 m. Po jakiego czorta światła te się świecą jak jadę za takim samochodem od dłuższej chwili i widzę go doskonale ? Jakoś nie zauważyłem , aby policja wyłapywała takich kierowców – czyżby mandat do 150 zł grożący za to wykroczenie był za niski do podjęcia interwencji ? Ciekawi mnie ilu takich kierowców jest karanych , albo przynajmniej pouczanych o szkodliwości takiego nadużywania tych świateł. Bo niestety jest to zjawisko nagminne, tym bardziej dziwne, że kierowca włączający te światła nie ma z nich żadnej korzyści – są one wyłącznie pomocne w określonych przypadkach dla pojazdów nadjeżdżających z tyłu i informują ich o obecności na drodze innego pojazdu. Kultura wymaga, aby takie światła wyłączyć jak pojazd już znajduje się za nami i wie o naszej obecności przed sobą. Może redakcja zechciała by poruszyć temat na swoich łamach i np. wspólnie z policja przeprowadzić jakąś akcję informacyjno – restrykcyjną przeciwko nadużywaniu włączania tych świateł przez kierowców.

    • jk

      Do espero Światła są po to aby świeciły i pojazd był widoczny. Trzeba było nie siedzieć na bagażniku tylko zachować odpowiedni odstęp,wówczas światła nie przeszkadzają ,z pojasd jest widoczny.Ponadto może masz zapalenie spojówek z czym powinien sobie poradzić lekarz pierwszego kontaktu,lub pomocne mogą być też okulary przeciwsłoneczne. Mierzyłem widoczność i było 48 m,dlatego też jechałem na halogenach przednich i światłach przeciwmgielnych tylnych.Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że zawsze znajdzie się… ,któremu wszystko przeszkadza. Może czas popatrzeć najpierw na siebie.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.